LEGNICA. Czy dolnośląska Koalicja Obywatelska zaczyna tracić polityczną kontrolę nad regionem? W ostatnich miesiącach przez struktury kierowane przez Michała Jarosa przetaczają się kolejne kryzysy. Afera kłodzka, Pilchowice, bunt radnego Sejmiku Marcina Borysa, a teraz potężna afera wokół pieniędzy dla powodzian. W tle są miliony złotych, partyjne konflikty i pytania o odpowiedzialność ludzi związanych z KO.
Jeszcze kilka miesięcy temu Michał Jaros mógł mówić o umocnieniu swojej pozycji. W marcu ponownie został szefem dolnośląskiej KO, pokonując Monikę Wielichowską różnicą zaledwie sześciu głosów. Wynik pokazał jednak również, jak mocno podzielone są regionalne struktury partii. Dziś sytuacja wygląda dla Jarosa znacznie mniej komfortowo.