Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Siedmiu radnych Morawieckiego rzuca wyzwanie zarządowi województwa. Koalicja Obywatelska mrozi szampany?

DOLNY ŚLĄSK. Czy afera wokół Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego właśnie uruchomiła polityczną lawinę, która może zmienić układ sił w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego? Coraz więcej wskazuje na to, że sprawa przestała być wyłącznie problemem jednej samorządowej spółki. Czy tzw. afera z KARR i inicjatywa "drużyny Mroza" utoruje drogę Koalicji Obywatelskiej do samodzielnego rządzenia Dolnym Śląskiem?

Siedmiu radnych Morawieckiego rzuca wyzwanie zarządowi województwa. Koalicja Obywatelska mrozi szampany?

Najpierw pojawiły się informacje o kontrowersjach związanych z rozdysponowaniem pieniędzy przeznaczonych na pomoc dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź. Później ruszyły decyzje personalne. A teraz na stole pojawia się znacznie większa stawka – odwołanie całego Zarządu Województwa Dolnośląskiego.

I właśnie tutaj zaczyna się polityczna gra.

13 sierpnia klub radnych Koalicji Obywatelskiej zażądał odwołania prezesa KARR Huberta Papaja oraz całej Rady Nadzorczej spółki. KO domaga się również niezależnego audytu. Sam fakt, że takie stanowisko przyjmuje klub, który współtworzy władzę województwa, jest wyjątkowo znaczący. Bo przecież Koalicja Obywatelska nie jest opozycją w Dolnośląskiem. Ma swoich przedstawicieli w Sejmiku i w Zarządzie Województwa. Jeśli więc klub współrządzący publicznie domaga się zmian w podległej samorządowi spółce, pojawia się pytanie: dlaczego wcześniej nie udało się tych decyzji przeprowadzić wewnątrz koalicji?

I wtedy wydarzyło się coś jeszcze bardziej interesującego... Tego samego dnia siedmiu radnych niezrzeszonych - w tym gronie Legniczanin Jacek BACZYŃSKI -, związanych ze środowiskiem Mateusza Morawieckiego, ogłosiło inicjatywę zmierzającą do odwołania... całego Zarządu Województwa z Marszałkiem Pawłem GANCARZEM na czele. Wśród nich jest Krzysztof Mróz. Radni jako powód wskazują m.in. sposób nadzorowania KARR i reakcję władz województwa na informacje dotyczące pomocy popowodziowej.

Siedem podpisów to jednak za mało. Do formalnego złożenia wniosku potrzeba dziewięciu.

Teoretycznie brakuje więc tylko dwóch szabel.

I to właśnie te dwa podpisy mogą okazać się jednymi z najważniejszych w obecnej kadencji Sejmiku.  Czy znajdą się kolejni radni gotowi poprzeć wniosek?

Na razie autorzy inicjatywy nie złożyli formalnego wniosku. Krzysztof Mróz mówił w Radiu Wrocław, że chcą najpierw zaprosić kolejnych radnych do współtworzenia inicjatywy. To oznacza, że polityczne negocjacje dopiero się zaczynają. To sprawa już mniej aktualna bo kolejnym radnym podpisującycm się pod tą inicjatywą jest radny do niedawna KO - Marcin BORYS z Lubina. I przekonuje, że nie będzie problemu z dziewiąrtym podpisem...

Siedmiu radnych związanych ze środowiskiem Morawieckiego to bowiem nie przypadkowa grupa. To politycy, którzy wcześniej byli związani z PiS, ale po konflikcie z kierownictwem partii wypadli z klubu. Już wcześniej pojawiały się informacje o możliwości stworzenia przez nich własnego klubu i budowania nowego układu w Sejmiku.

Teraz KARR daje im mocny polityczny argument. Czy naprawdę chodzi tylko o rozliczenie afery?

Tego nie wiadomo. Faktem jest natomiast, że kryzys wokół KARR stworzył sytuację, w której po jednej stronie mamy KO żądającą głębokich zmian w spółce, a po drugiej grupę radnych związanych z Mateuszem Morawieckim, która chce pójść o wiele dalej i rozliczyć cały Zarząd Województwa.

I wtedy pojawia się najbardziej niewygodne pytanie:

Czy KO i radni Morawieckiego mogą znaleźć wspólny interes? Celem rządzenie Dolnym Śląskiem !

Nie musi to oznaczać formalnej koalicji. W polityce samorządowej często wystarczy wspólne głosowanie w jednej, kluczowej sprawie, aby zachwiać istniejącym układem. Tym bardziej że następnego dnia Zarząd Województwa zdecydował o odwołaniu całej Rady Nadzorczej KARR, a w konsekwencji doszło również do zmiany na stanowisku prezesa spółki.

Czyli stało się dokładnie to, czego dzień wcześniej domagała się KO. Przypadek? Polityczna presja? A może próba ugaszenia pożaru, zanim ogień dotrze do samego Zarządu Województwa?

To właśnie będzie teraz przedmiotem politycznych spekulacji.

Dla obecnego układu w Sejmiku sytuacja jest wyjątkowo niewygodna. Jeśli siedmiu radnym uda się zdobyć dwa( jeden) brakujące podpisy, sprawa przestanie być publicystyczną zapowiedzią, a stanie się formalną próbą rozpoczęcia procedury odwoławczej.

I wtedy zacznie się liczenie szabel.

Obecny Sejmik liczy 36 radnych. KO ma 16 mandatów, PSL i Bezpartyjni Samorządowcy – łącznie 5, PiS – 6, a radnych niezrzeszonych jest 9. Na papierze obecna koalicja ma więc komfortową większość. KO, PSL i Bezpartyjni dysponują razem 21 mandatami.

Problem polega na tym, że polityka nie jest matematyką z pierwszej klasy. Zwłaszcza kiedy głosowanie jest tajne.

Najważniejsze pytanie nie będzie już brzmiało: kto odpowiada za KARR? Brzmieć będzie: kto ma większość w Sejmiku Dolnośląskim? Bo jeśli kryzys wokół KARR doprowadzi do głosowania nad Zarządem Województwa, każdy radny może nagle stać się politycznie bezcenny. Szczególnie ci, którzy dziś nie należą do żadnego dużego klubu. - Tak naprawdę najważniejszy jest wniosek bo jak zacznie się cała procedura to głosowanie nad odwołaniem Marszałka jest tajne i moim zdaniem wszyscy z KO zagłosują za odwołaniem - przekonuje Marcin BORYS. - Czy nastąpi odwołanie Marszałka? Tego nie wiem ale na pewno z jest wojny wyjdzie mocno osłabiony, zarząd województwa będzie zmieniony tak aby KO miało większość no i przede wszystkim trzeba będzie jakieś spółki oddać ludziom KO...

Widać, że  dla Koalicji Obywatelskiej może to być paradoksalnie nie tylko problem, ale także polityczna szansa. I kto wie czy nie ostatnia szansa na zawładnięcie Dolnym Śląskiem

Jeżeli obecny układ zacznie się rozpadać, KO może stanąć przed wyborem: bronić dotychczasowej konstrukcji władzy albo wykorzystać zamieszanie do zbudowania znacznie silniejszej pozycji w Sejmiku. W polityce samorządowej takie momenty zdarzają się rzadko. Jedna afera może nagle uruchomić lawinę, a dwa brakujące podpisy mogą zdecydować o losach całego Zarządu Województwa.

Dodaj komentarz

Wyślij