Ponad 60 godzin walki z ogniem! Wilków znów płonął. Prokuratura bada podpalenie
ZŁOTORYJA. 199 strażaków, 100 pojazdów i ponad 3600 metrów sześciennych wody – tak wyglądała skala walki z ogniem na terenie PSF Energia w Wilkowie. Płonęła ogromna pryzma zużytych opon. Strażacy zakończyli działania dopiero po ponad dwóch dobach. W tym samym czasie prokuratura wszczęła śledztwo i sprawdza, czy ogień nie został wzniecony celowo.
To był potężny pożar, który przez ponad 60 godzin angażował strażaków z kilku powiatów. Ogień pojawił się 7 września po godzinie 21 na terenie zakładu PSF Energia w Wilkowie. Płonęły zużyte opony składowane na powierzchni około 500 metrów kwadratowych.
Skala akcji była ogromna. Do Wilkowa skierowano jednostki OSP ze wszystkich gmin powiatu złotoryjskiego, a także strażaków z powiatów legnickiego, bolesławieckiego, karkonoskiego, lwóweckiego i wołowskiego.
W sumie w działaniach uczestniczyło 199 strażaków i 100 pojazdów pożarniczych. Do gaszenia wykorzystano ponad 3600 m³ wody. Był ciężki sprzęt, ogromne ilości paliwa i wielogodzinna walka o to, by ogień nie rozprzestrzenił się dalej.
Strażacy zakończyli działania 10 września. Na szczęście w czasie akcji nikt nie został poszkodowany. Jak podkreśla PSP, doświadczenia z wcześniejszych zdarzeń na terenie zakładu pozwoliły skuteczniej ograniczyć skalę zagrożenia.
Prokuratura sprawdza, czy ktoś podpalił opony
9 września, jeszcze w trakcie działań strażaków, Prokuratura Rejonowa w Złotoryi wszczęła śledztwo. Postępowanie prowadzone jest w kierunku art. 163 § 1 pkt 1 Kodeksu karnego. Chodzi o sprowadzenie zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.
Śledczy badają okoliczności powstania ognia. W dokumentach prokuratury pojawia się wprost hipoteza podpalenia pryzmy zużytych opon. To jednak jeszcze nie oznacza, że prokuratura uznała podpalenie za przyczynę pożaru. Śledczy na tym etapie pozostawiają otwarte obie możliwości – zarówno celowe wzniecenie ognia, jak i inną przyczynę. Na miejscu pracował już biegły z zakresu pożarnictwa. Oględziny pogorzeliska mają zostać zakończone najpóźniej 14 września.
Dopiero wtedy śledczy będą mogli dokładniej odtworzyć przebieg zdarzenia i odpowiedzieć na kluczowe pytania dotyczące źródła ognia.
Najbardziej niepokojący jest fakt, że nie jest to pierwsze zdarzenie tego typu na terenie zakładu. Strażacy sami wskazują, że podczas obecnej akcji korzystali z rozwiązań i doświadczeń wypracowanych przy wcześniejszych pożarach.
Fot.jamstudio24.com
Dodaj komentarz