ZŁOTORYJA. Leszek Kardasz rolnik z Gierałtowca jest właścicielem ziemi przy drodze Legnica - Złotoryja na wysokości Brennika. Przez jego pole budowana jest strategiczna linia energetyczna 400 kV Mikułowa – Czarna. Na polu Kardasza stanąć mają trzy potężne słupy. Rolnik protestuje od 22 lipca. Wtedy wygrał, bo miał nieskoszoną pszenicę. Wykonawca zgodził się opuścić pole aby pozwolić na zbiór zboża. Firma wykonująca pracę miała wszystkie dokumenty pozwalająca wejść w teren. Rezygnacja z rozpoczęcia prac w terminie była wyłącznie aktem dobrej woli i próbą niezaostrzania sytuacji.
Wczoraj Leszek Kardasz wjechał na ogrodzony teren budowy swoim samochodem. Wg. Kardasza ochroniarze placu budowy w czwórkę wyciągnęli go z samochodu, pobili, uszkodzili samochód a wszystko przy biernej asyście policji. Wykonawca kategorycznie odpowiada, że to nieprawda. Całe zajście zostało sfilmowane. Nagrany materiał potwierdza, że właściciel działki był traktowany z należytym szacunkiem, a sytuacja o której wspomina rolnik nie miała miejsca – mówi rzecznik inwestycji.
Dzisiaj Leszek Kardasz ponownie wszedł na teren budowy, który de facto wciąż jest i będzie jego polem. Interweniowała ochrona, doszło do szamotaniny...