T. Myrda: Za dwa lata pociąg dojedzie do Przemkowa. Potem via Niegosławice do Gaworzyc i Głogowa !
DOLNY ŚLĄSK. Po latach starań kolej ma wrócić do Przemkowa, a następnie do Głogowa. O kulisach projektu, pieniądzach i szansach na stworzenie kolejowej pętli Zagłębia Miedziowego rozmawiamy z Tymoteuszem Myrdą, radnym Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.
Rozmawiał Zbigniew Jakubowski.
Przejazd linią nr 14 był pokazem dla kamer czy początkiem realnych zmian?
Tymoteusz MYRDA: To był wyraźny sygnał, że ten projekt wchodzi w decydującą fazę. Chcieliśmy pokazać mieszkańcom i wszystkim partnerom, że nie mówimy już o marzeniach, ale o inwestycji, która ma konkretny harmonogram. Linia Głogów – Żagań jest kluczowym elementem większej układanki.
Jakiej ?
Budowy kolejowej pętli Zagłębia Miedziowego. Chcemy połączyć Legnicę, Chojnów, Chocianów, Przemków, Głogów i Lubin w jeden sprawny system transportowy. To będzie jakościowa zmiana dla całego regionu.
Od kiedy walczy Pan o ten projekt?
Od ponad sześciu lat. Jeszcze jako członek zarządu województwa rozpoczęliśmy działania, dzięki którym wróciły pociągi do Chocianowa. Później przygotowaliśmy finansowanie i dokumentację dla odcinka do Przemkowa. Dzisiaj ta inwestycja jest już realizowana.
Kiedy mieszkańcy naprawdę wsiądą do pociągu?
Jeżeli wszystko przebiegnie zgodnie z planem, w przyszłym roku zakończą się prace infrastrukturalne. W 2027 roku chcemy uruchomić regularne połączenia z Chocianowa do Przemkowa. Następny etap to Głogów – naszym celem jest rok 2028.
Brzmi ambitnie. Co może pokrzyżować te plany?
Największym wyzwaniem są pieniądze i czas. Rewitalizacja kolei kosztuje dziesiątki milionów złotych. Sam odcinek Chocianów – Przemków to blisko 90 milionów złotych. Do tego dochodzą procedury środowiskowe, uzgodnienia z wieloma instytucjami i przygotowanie dokumentacji. Tego nie da się zrobić z dnia na dzień.
Krytycy powiedzą: większość ludzi ma dziś samochody. Po co inwestować w kolej?
Bo nie wszyscy mają samochód i nie wszyscy chcą być od niego uzależnieni. Mieszkańcy Przemkowa, Gaworzyc czy Żukowic od lat mówią o problemie wykluczenia komunikacyjnego. Kolej oznacza możliwość dojazdu do pracy, szkół średnich, uczelni, szpitali czy urzędów. To inwestycja w jakość życia.
Skąd pewność, że mieszkańcy będą z niej korzystać?
Mam na to bardzo prostą odpowiedź. Wszędzie tam, gdzie przywracaliśmy połączenia kolejowe na Dolnym Śląsku – w Bielawie, Chocianowie czy Karpaczu – mieszkańcy wychodzili na perony i wzdłuż torów, żeby zobaczyć pierwszy pociąg. To pokazuje, jak ogromne są oczekiwania.
Projekt wymaga współpracy dwóch województw. To nie utrudnia sprawy?
Wręcz przeciwnie. Dzisiaj wszyscy rozumiemy, że transport nie kończy się na granicach administracyjnych. Współpracujemy z województwem lubuskim, samorządami oraz PKP Polskimi Liniami Kolejowymi. Tylko wspólnie możemy przywrócić połączenie Głogów – Żagań.
Co zyskają mieszkańcy, gdy pociągi wrócą?
Przede wszystkim wybór. Szybkie i bezpieczne połączenie między miejscowościami, których od lat nie obsługuje kolej. Ale zyskają też cały region – łatwiejszy dojazd do pracy, rozwój gospodarczy, większą atrakcyjność inwestycyjną i nowoczesny transport publiczny. To inwestycja na kolejne dekady.
Czy jest Pan gotów zadeklarować, że w 2028 roku pojedziemy pociągiem z Przemkowa do Głogowa?
Jestem przekonany, że jesteśmy najbliżej realizacji tego celu od wielu lat. Przed nami jeszcze sporo pracy, ale mamy przygotowany plan, realizowaną inwestycję i partnerów, którzy chcą ten projekt doprowadzić do końca. Dziś mogę powiedzieć jedno – powrót kolei do tej części Dolnego Śląska jest już realnym scenariuszem, a nie tylko.
Dziękuję za rozmowę
Dodaj komentarz