Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Prawicowe nastroje przed wyborami. KGHM, Konfederacja i ryzyko utraty mandatu przez PO

LUBIN. Przyszłoroczne wybory do Parlamentu RP coraz wyraźniej zapowiadają się jako test siły mobilizacji elektoratu, a nie pojedynczych nazwisk. W regionie legnicko-jeleniogórskim istotnym sygnałem stały się niedawne wybory do rady nadzorczej KGHM Polska Miedź, które potwierdziły trwałość konserwatywnych i związkowych nastrojów. To tło ma znaczenie, bo w ostatniej elekcji Platforma Obywatelska utrzymała mandat minimalną różnicą, a Konfederacja była bardzo blisko jego przejęcia.

Pytanie zasadnicze brzmi: czy Koalicja wyciągnie wnioski z ostatnich wyborów w KGHM czy nadal brnąć będzie w ślepą uliczkę?

Prawicowe nastroje przed wyborami. KGHM, Konfederacja i ryzyko utraty mandatu przez PO

Zwycięstwo kandydatów związanych z zapleczem związkowym w KGHM nie jest równoznaczne z poparciem dla konkretnej partii. Jest jednak czytelnym sygnałem: zdyscyplinowane środowiska pracownicze potrafią się mobilizować i chętnie wspierają postulaty konserwatywne oraz antyestablishmentowe. W kampanii parlamentarnej taka mobilizacja bywa decydująca, zwłaszcza w okręgach, gdzie o mandacie rozstrzygają setki głosów.

W tym kontekście pojawia się kandydatura Wojciecha Miszczyka. Nie jest ona ani przełomowa, ani wyjątkowa sama w sobie. Deklarowana niezależność nie zmienia faktu, że jego zaplecze organizacyjne opiera się na silnych, zdyscyplinowanych strukturach związkowych "Niezależnych" oraz środowiskach ideowo z Konfederacji. To nie tworzy „nowej jakości” politycznej, lecz stanowi kanał przepływu głosów, które wcześniej rozpraszały się między różnymi listami.

Warto podkreślić: nie chodzi o osobistą siłę kandydata, lecz o mechanizm. W regionie, gdzie Konfederacji niewiele zabrakło do mandatu, nawet umiarkowanie rozpoznawalna postać, jeśli ma zaplecze zdolne dowieźć frekwencję, może odegrać rolę czynnika przesuwającego mandat.

I owszem, zagrożenie dla KO nie wynika z „fenomenu” jednego kandydata, lecz z nałożenia się trzech zjawisk:

- utrzymujących się prawicowych nastrojów widocznych w środowiskach pracowniczych,
- rosnącej rozpoznawalności i organizacji Konfederacji,
- efektu mobilizacyjnego związków zawodowych, które potrafią skutecznie dowozić głosy.

W takiej konfiguracji nawet niewielkie przesunięcie elektoratu wystarczy, by odebrać KO ostatni mandat w okręgu. Nie ma tu miejsca na politycznych bohaterów, ani „czarne konie”. Jest za to chłodna arytmetyka wyborcza. Wybory w KGHM pokazały potencjał mobilizacji, Konfederacja udowodniła, że jest blisko mandatu, a kandydatura Miszczyka pełni rolę technicznego węzła, przez który te głosy mogą się skumulować.

Takich "Miszczyków" w samorządach Zagłębia Miedziowego jest coraz więcej. Sebastian OSZCZĘDA, wójt gminy Paszowice w powiecie jaworskim od dawna nie ukrywa swoich poglądów i... ambicji by kandydować do Sejmu z listy Konfederacji. Ale w wielu samorządach rosnąca pozycja zwolenników Konfederacji jest faktem. Znane są liczne nazwiska, które będą magnesem dla wyborców. Czy w samorządach Dolnego Śląska może powtórzyć się sytuacja z KGHM? Na pewno może...

Jeśli obecne trendy się utrzymają, Koalicja Obywatelska stanie przed jednym z najtrudniejszych pojedynków w regionie: nie z konkretną osobą, lecz z dobrze zorganizowanym i zdyscyplinowanym zapleczem prawicowym, który sprawi, że ostatni mandat KO będzie pierwszym Konfederacji.

Chyba, że się obudzi.

Dodaj komentarz

Wyślij

Powiązane wpisy