Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Nowa ścieżka rowerowa kosztem starych drzew. Mieszkańcy oburzeni decyzją miasta

LEGNICA. Oddano do użytku kolejny odcinek drogi rowerowej wzdłuż ul. Wrocławskiej i ul. Żołnierzy II Armii Wojska Polskiego – od skrzyżowania z ul. Libana, przez most nad Kaczawą, aż do przejścia dla pieszych. Trzeba przyznać : inwestycja przyniosła nową, wygodną infrastrukturę dla rowerzystów i pieszych,  ale jest jedno duże ALE. Jej realizacja odbyła się kosztem wycinki dojrzałych drzew, które przez lata tworzyły charakter tej części miasta. 

Nowa ścieżka rowerowa kosztem starych drzew. Mieszkańcy oburzeni decyzją miasta

Trudno nie zauważyć dysonansu między komunikatem o „zazielenianiu” przestrzeni a rzeczywistością, którą dziś widzą mieszkańcy. W miejscu rozłożystych, kwitnących drzew ( rajskie jabłonie) pojawiły się młode nasadzenia, które przez najbliższe kilkanaście, a może i kilkadziesiąt lat nie będą w stanie zastąpić tego, co zostało utracone. Jak piszą oburzeni legniczanie: „zamiast pięknych drzew mamy teraz kilka kikutów”, "pięknie wycięte drzewa, a było tak ładnie. Nie ma to jak dbać o estetykę", "drzewa jak zwykle wycięte . Podobnie jak na Okrężnej" czy z troską "A czy poprzednie drzewa zostały gdzieś przesadzone, czy poszły na bio? Bo szkoda ich zmarnować".

Pojawia się więc zasadnicze pytanie: czy naprawdę nie dało się przeprowadzić tej inwestycji w sposób, który oszczędziłby istniejący drzewostan?

Tym bardziej że jeszcze niedawno władze miasta przekonywały, że ochrona zieleni jest priorytetem. Przypomnijmy, że Prezydent Maciej Kupaj , zaraz po objęciu urzędu, w 2024 roku chwalił się wstrzymaniem wycinki drzew przy innej inwestycji – w rejonie planowanego przedłużenia ul. Mickiewicza – deklarując, że „zrobimy wszystko, aby uratować drzewa”. Dziś trudno nie odnieść wrażenia, że te deklaracje mają charakter wybiórczy lub co byłoby najgorsze zmieniły się priorytety.

Podobnie wygląda aktywność części radnych, np. pań Jaczewskiej - Szymkowiak i Mokhtari, które publicznie angażują się w inicjatywy proekologiczne – jak powołanie Rady Zieleni czy interwencje w sprawie wycinek. W praktyce jednak, podczas sesji Rady Miejskiej, próżno szukać stanowczego sprzeciwu wobec projektów, które prowadzą do likwidacji dojrzałych drzew. Przykłady? Choćby ulice Kertyńskiego i Myrki, gdzie – jak już opisywaliśmy 19 maja – deweloperska inwestycja zakończyła się całkowitym usunięciem zieleni.

To nie jest odosobniony przypadek, lecz powtarzający się schemat: najpierw wycinka, potem symboliczne nasadzenia i komunikat o „rekompensacie przyrodniczej”.

Problem w tym, że przyroda nie działa w krótkiej perspektywie kadencji czy harmonogramu inwestycji.
Duże, stare drzewa pochłaniają znacznie więcej dwutlenku węgla i zanieczyszczeń niż młode sadzonki.
Stanowią siedlisko dla ptaków i owadów, których nowe nasadzenia nie zastąpią przez długie lata.
Bilans klimatyczny jest jednoznaczny – potrzeba dekad, by młode drzewo „odrobiło” stratę po wyciętym, dojrzałym egzemplarzu.

Dlatego pytanie o sens takich decyzji pozostaje otwarte. Bo choć nowa ścieżka rowerowa niewątpliwie poprawia komfort poruszania się, to trudno uznać ją za w pełni „nowoczesną” inwestycję, jeśli jej realizacja odbywa się kosztem tego, co w mieście najcenniejsze – dojrzałej, funkcjonującej zieleni.

A mieszkańcy coraz wyraźniej pokazują, że nie chcą już wybierać między rozwojem a naturą. Chcą jednego i drugiego – tylko mądrzej

zaplanowanego.

Dodaj komentarz

Wyślij