R.Kropiwnickiemu grożą: 2 mln zł kary lub 4 lata więzienia
LUBIN. W piątkowe południe doszło do zmiany w zarządzie KGHM Polska Miedź S.A.. Odwołany został prezes Andrzej SZYDŁO i wiceprezes Piotr Stryczek. Jednak zdecydowanie więcej emocji przed zmianami wywołał poseł z Legnicy Robert KROPIWNICKI. Nie tyle on sam co jego wpis w mediach społecznościowych zdradzający zmiany personalne w miedziowym koncernie. Wpis Kropiwnickiego pojawił się kilka godzin przez oficjalnym komunikatem giełdowej spółki. No i się zaczęło.
Portal www.bankier.pl pisze:
"Skandal wokół KGHM. Poseł ujawnił kluczowe zmiany przed oficjalnym komunikatem" i w artykule czytamy:
Zanim jednak na platformie ESPI (Elektroniczny System Przekazywania Informacji) pojawił się giełdowy komunikat, Robert Kropiwnicki opublikował wpis, w którym wprost skrytykował odwołanie Szydły i wiceprezesa Stryczka. „To bardzo zła wiadomość dla firmy i regionu” – grzmiał poseł, chwaląc wyniki odchodzącego prezesa.
Problem w tym, że zmiany dotyczące tego, kto rządzi spółką wartą miliardy, to informacja poufna. Spółka giełdowa (emitent) ma obowiązek podać taką informację do wiadomości publicznej „tak szybko, jak to możliwe”. Formą tej publikacji jest raport bieżący ESPI. KGHM raport opublikował 30 stycznia po godzinie 12.00, natomiast Robert Kropiwnicki swój wpis zamieścił w piątek 30 stycznia o godzinie 9.47 rano. Temat tej nierównowagi w dostępie do informacji zauważył Michał Czarnik, były wiceprezes KGHM z czasów PiS na portalu X. Sugeruje też, że oburzenia posła, nie wynika z troski o wynik ekonomiczny KGHM, lecz z faktu, że odwoływani są ludzie, których on sam desygnował lub wspierał (tzw. „ludzie Kropiwnickiego” na Dolnym Śląsku).
Czy doszło do naruszenia rozporządzenia MAR?
Czarnik pyta czy Robert Kropiwnicki jest osobą dopuszczoną do informacji poufnych przez KGHM i znajduje się na specjalnej imiennej liście osób w związku z wykonywanymi obowiązkami (w tym przypadku np. członkowie Rady Nadzorczej, pracownicy obsługujący Radę Nadzorczą, konkretnie wskazani doradcy prawni)? Jeśli nie, to poseł – choć chroni go immunitet – mógł naruszyć przepisy unijnego rozporządzenia MAR, które przez organy nadzoru traktowane są bardzo poważnie. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) stoi na stanowisku, że zmiany w kluczowych organach spółki (zarząd, rada nadzorcza) z zasady noszą znamiona informacji poufnych.
Stwierdzenia te znajdują potwierdzenie w oficjalnych wytycznych oraz dotychczasowej praktyce decyzyjnej KNF. Choć rozporządzenie MAR nie zawiera zamkniętego katalogu informacji poufnych, Komisja wielokrotnie wskazywała zmiany kadrowe jako podręcznikowy przykład takich danych.
KNF zwykła podkreślać, że emitent musi ocenić, czy „rozsądny inwestor” wykorzystałby informację o zmianie prezesa przy podejmowaniu decyzji o kupnie lub sprzedaży akcji. W przypadku narodowych czempionów, takich jak KGHM, zmiana prezesa często wiąże się z modyfikacją strategicznego kursu, a więc może wpływać na wycenę akcji oraz instrumentów pochodnych opartych na tych walorach.
Z kolei portal Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych piórem Michała Żuławińskiego pisze wprost:
"Robert Kropiwnicki i czara goryczy. Za wpis o KGHM poseł powinien ponieść konsekwencje"
"To, od kogo poseł Kropiwnicki wiedział o posunięciach rady nadzorczej KGHM, powinno oczywiście zostać wnikliwie zbadane, zarówno na poziomie spółki, jak i Ministerstwa Aktywów Państwowych oraz wszelkich osób, które mogły mieć dostęp do tej informacji wcześniej. W tym kontekście warto przypomnieć, że poseł z okręgu legnickiego od listopada 2025 r. nie jest już wiceministrem Aktywów Państwowych.
Tak głośnym przypadkiem udostępnieniem informacji poufnej z pewnością powinien zająć się Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. Pozostaje liczyć na działanie równie szybkie, co w przypadku podejrzanych transakcji na akcjach Energi z końca ubiegłego roku. Ważna uwaga: nie można jednoznacznie stwierdzić, że poseł Kropiwnicki wykorzystał informację poufną do wzbogacenia się – jego wpis to raczej wyraz własnego negatywnego stanowiska na temat zmian w zarządzie). Nie ma także przesłanek by sądzić, że ujawnienie tej informacji w sposób istotny wpłynęło dziś na kurs KGHM. Przedpołudniowe wahania kursu spółki wiązać należy raczej z sytuacją na rynku miedzi i metali szlachetnych, która akurat 29 i 30 stycznia 2026 r. była bardzo dynamiczna.
Do tej pory poseł Robert Kropiwnicki nie udzielił komentarza w bulwersującej inwestorów sprawie. Do zajęcia stanowiska zmusić może go postępowanie organów rynkowego nadzoru – ujawnianie informacji poufnej to złamanie prawa, zagrożone poważną karą.
Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi Art. 180. Przestępstwo nieuprawnionego ujawnienia informacji poufnej dotyczącej instrumentów finansowych Kto wbrew zakazowi, o którym mowa w art. 14 lit. c rozporządzenia 596/2014, ujawnia informację poufną, podlega grzywnie do 2 000 000 zł albo karze pozbawienia wolności do lat 4, albo obu tym karom łącznie.
Jeżeli poseł Robert Kropiwnicki za swój wpis nie poniesie konsekwencji, to będzie stanowiło to kolejne podważenie zaufania uczestników rynku do „reguł gry” obowiązujących na polskim rynku kapitałowym. Nie sposób jednocześnie budować w Polsce „kulturę inwestowania” (a taki postulat pojawia się przy ustawie o Osobistych Kontach Inwestycyjnych) oraz pobłażać zachowaniom, których szkodliwość powinna być znana wszystkim osobom sprawującym ważne funkcje publiczne (a co dopiero posłom i byłym wiceministrom aktywów).
Tyle grzania tematu wpisu R.Kropiwnickiego. Ale jest i kolejny wątek. W swoim wpisie b. wiceminister Ministerstwa Aktywów Państwowych podważył mocno sens zmian personalnych w zarządzie KGHM. Jednym słowem wprost przeciwstawił się decyzjom za którym stoi minister W. Balczun i najpewniej wiedział o nich premier Donald TUSK.
Jeden z polityków koalicji rządzącej skomentował to krótko: - Kropiwnickiemu puściły nerwy i z całą pewnością poniesie bardzo poważne konsekwencje polityczne swojej opinii. Podważając decyzje personalne Rady Nadzorczej KGHM, Ministerstwa Aktywów Państwowych zachował się jak lider PiS-u...
Dodaj komentarz