Kryzys na SORze zażegnany
LEGNICA. Sytuacja na SORze legnickiego szpitala opanowana. Wczoraj na podjeździe karetki z pacjentami godzinami oczekiwały na przyjęcie, bo SOR był po prostu "zatkany". Pojawiła się taka liczba pacjentów, że po prostu zabrakło łóżek nie tylko na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, ale i innych oddziałach.
- Mieliśmy okres świąteczno-noworoczny, chyba najdłuższy, kilkunastodniowy weekend w Europie. No i niestety, doszło do sytuacji takich, że oddziały szpitalne w szpitalach okolicznych nie miały żadnych miejsc wolnych na oddziałach internistycznych, na oddziale neurologicznym. To samo dotyczyło naszego szpitala, a przypomnę, że mamy największy oddział internistyczny na Dolnym Śląsku z 58 miejscami, który w 100% jest w tym momencie obłożony, a nawet więcej, bo jest 63 pacjentów. Także ta ilość pacjentów była tak duża, że nie byliśmy w stanie tych wszystkich pacjentów od razu przyjąć- mówi Maciej Leszkowicz, dyr. Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy.
Żaden z oczekujących nie został odesłany z kwitkiem, choć spora część pacjentów, którzy wczoraj trafili na SOR, powinna trafić do POZ-etów, ale te były nieczynne.
- Większość tych przypadków taka była. Doszło nawet do sytuacji, że z jednej z karetek pacjent po prostu wyszedł, podpisał kartę, że nie życzy sobie pomocy medycznej i poszedł do domu. Także raczej to nie były aż tak ciężkie przypadki, aczkolwiek musimy mieć głębszą rozmowę na ten temat z dyrektorami, prezesami okolicznych szpitali, ale też ze służbami wojewody, ponieważ takie sytuacje ponownie nie mogą mieć miejsca - dodaje dyr. Leszkowicz.
Do późnych godzin nocnych trwało udrażnianie SOR-u. Na wielu oddziałach przyjęto pacjentów ponad stan. Część z przyjętych wczoraj zaopatrzono na miejscu i mogli wrócić do domów. Część musiała zostać w szpitalu.
Dodaj komentarz