Niebezpieczeństwo przy „rondzie śmierci”. Dopiero interwencja radnego wymusiła reakcję miasta
LEGNICA. Czy do tragedii musiało dojść, aby problem został zauważony? Takie pytania mogą zadawać kierowcy korzystający z ronda u zbiegu ulic Oświęcimskiej i Mickiewicza w Legnicy. O sprawie, która zdaniem radnego stwarza realne zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego, władze miasta zostały poinformowane dopiero po oficjalnej interwencji samorządowca.
Niebezpieczna sytuacja dotyczy oznakowania przy wjeździe na rondo od strony ul. Oświęcimskiej. Jak wskazał radny Adam Wierzbicki, znak informujący o rondzie jest praktycznie niewidoczny dla kierowców, ponieważ znajduje się wśród drzew i krzewów.
– Wnoszę o usunięcie zagrożenia znajdującego się przy rondzie ul. Oświęcimskiej i ul. Mickiewicza. Znak informujący o rondzie dla pojazdów jadących od ul. Oświęcimskiej jest zupełnie niewidoczny. Znajduje się on w zadrzewieniu. Proponuję pilne przestawienie go w inne miejsce widoczne dla kierowców. W tym miejscu występowały zagrożenia zderzeń samochodów, czego byłem osobistym świadkiem. Proszę o rozwiązanie przedstawionego problemu zagrażającego życiu i zdrowiu ludzkiemu – informuje Adam Wierzbicki, radny Rady Miejskiej Legnicy.
Interwencja radnego sprawiła, że sprawą zajęły się miejskie służby.
– Oznakowanie przy wjeździe na rondo zostanie ustawione w lokalizacji pozwalającej na widoczność uczestnikom ruchu drogowego – informuje Jacek Baszczyk, zastępca prezydenta Legnicy.
Arch. radnego Artura Wierzbickiego
Dodaj komentarz