Burza po decyzji konserwatora. Ostaszów wpisany do rejestru zabytków, mieszkańcy zapowiadają walkę w sądzie
PRZEMKÓW. Spór o przyszłość Ostaszowa w gminie Przemków osiągnął punkt kulminacyjny. Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków zdecydował o wpisaniu miejscowości do rejestru zabytków. Decyzja wywołała falę oburzenia wśród mieszkańców i samorządowców, którzy od miesięcy przekonywali, że taki krok sparaliżuje rozwój wsi. Teraz zapowiadają wieloletnią batalię przed sądami administracyjnymi. – To gwóźdź do trumny Ostaszowa – napisali przedstawiciele protestujących mieszkańców w oświadczeniu opublikowanym po ogłoszeniu decyzji konserwatora.
Przeciwnicy wpisu podkreślają, że ich sprzeciw był jednoznaczny i powszechny. Petycje przeciwko objęciu miejscowości ochroną konserwatorską podpisali mieszkańcy. Uchwałę sprzeciwiającą się wpisowi jednogłośnie przyjęła Rada Miejska w Przemkowie. Protestowali również burmistrz Przemkowa, radni Powiatu Polkowickiego oraz starosta.
Mimo to Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków zdecydował o wpisaniu Ostaszowa do rejestru zabytków.
Najwięcej emocji budzi sposób prowadzenia postępowania. Mieszkańcy twierdzą, że przez kilka miesięcy bezskutecznie próbowali doprowadzić do spotkania z Dolnośląskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków Danielem Gibskim. – Przez cztery miesiące nie znalazł czasu na rozmowę ani z mieszkańcami, ani z burmistrzem, ani z radnymi – podkreślają.
Ich zdaniem decyzja zapadła bez rzeczywistego wysłuchania argumentów lokalnej społeczności.
Samorząd stanął po stronie mieszkańców
W sprawę szybko zaangażowały się lokalne władze. Rada Miejska w Przemkowie jednogłośnie przyjęła stanowisko sprzeciwiające się wpisowi Ostaszowa do rejestru zabytków. Burmistrz argumentował, że proponowana forma ochrony może zahamować rozwój miejscowości i negatywnie wpłynąć na życie mieszkańców. Podobne stanowisko zajęły władze Powiatu Polkowickiego. Radni powiatowi oraz starosta również apelowali o uwzględnienie argumentów lokalnej społeczności.
Mieszkańcy próbowali także doprowadzić do bezpośredniego spotkania z Dolnośląskim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków Danielem Gibskim. Jak twierdzą, mimo wielokrotnych próśb do takiego spotkania nie doszło.
W opublikowanym stanowisku mieszkańcy nie kryją także rozczarowania postawą parlamentarzystów z okręgu legnicko-jeleniogórskiego. Jak twierdzą, do wszystkich skierowano oficjalne pisma z prośbą o interwencję.
– Nie zainteresował się nikt. Będziemy o tym pamiętać przy urnach wyborczych – zapowiadają.
Jednocześnie dziękują lokalnym i ogólnopolskim mediom za nagłośnienie sprawy oraz samorządowcom, którzy – jak podkreślają – od początku wspierali ich protest.
Sprawa trafi do sądu
To jednak nie koniec konfliktu. Mieszkańcy zapowiadają wykorzystanie wszystkich dostępnych środków prawnych. – Nie poddamy się. Będziemy walczyć do końca. Wierzymy, że o przyszłości 42 domów w Ostaszowie powinni decydować ich mieszkańcy, a nie urzędnicy – deklarują.
Spór o Ostaszów trwa od wielu miesięcy i stał się jedną z najgłośniejszych lokalnych spraw dotyczących ochrony zabytków na Dolnym Śląsku. Zwolennicy wpisu argumentują, że historyczny układ ruralistyczny miejscowości wymaga zachowania dla przyszłych pokoleń. Przeciwnicy odpowiadają, że wpis do rejestru oznacza daleko idące ograniczenia dla właścicieli nieruchomości, utrudni inwestycje i zahamuje rozwój wsi.
Wszystko wskazuje na to, że decyzja konserwatora nie zakończy sporu. Wręcz przeciwnie – otwiera jego kolejny rozdział, który prawdopodobnie rozstrzygną sądy administracyjne.
Dodaj komentarz