90 kg trotylu pod blokiem?! Odkręcił gaz i uciekł do hotelu. Wystarczyła iskra, by doszło do tragedii
LUBIN. To mogła być katastrofa! 45-letni Dariusz P. odkręcił wszystkie cztery zawory kuchenki gazowej, zasłonił wentylację, uszczelnił okna… i wyszedł z mieszkania. Pojechał do hotelu. W lokalu został ulatniający się gaz. Przez około 20 godzin nikt nie wiedział, jak blisko tragedii znalazł się cały blok. Mieszkańcy mogli nawet nie zdawać sobie sprawy, że nad ich głowami i za ścianami sąsiada tworzy się śmiertelnie niebezpieczna mieszanka. Jedna iskra mogła wystarczyć...
Odkręcił cztery zawory
Był 27 marca 2026 roku. Dariusz P. mieszkał w lokalu odziedziczonym po rodzicach. Kilka dni wcześniej sprzedał mieszkanie i dostał pieniądze z transakcji. Jak ustaliła prokuratura, znaczną część pieniędzy wydał w kasynach internetowych.
Załamał się i postanowił odebrać sobie życie. Odkręcił wszystkie cztery zawory kuchenki gazowej. Na tym nie poprzestał. Zasłonił otwory wentylacyjne i uszczelnił okna. Chciał, by gaz go zabił. Poczuł ból głowy i… wyszedł Poszedł do hotelu, wynajął pokój i tam został.
W mieszkaniu na lubińskim osiedlu nadal ulatniał się gaz.
Minęły godziny. Około 20 godzin trwało narastanie zagrożenia. Gaz czuć było na klatce schodowej Sąsiedzi poczuli charakterystyczny zapach. Zaalarmowali służby. Na miejsce ruszyła straż pożarna.
I właśnie reakcja mieszkańców prawdopodobnie zapobiegła tragedii. Bo według ustaleń śledczych w mieszkaniu panowało stężenie gazu wynoszące średnio 6,16 procent. To było stężenie stwarzające bezpośrednie zagrożenie wybuchem.
Eksplozja jak 90 kilogramów trotylu
Ta liczba robi wrażenie. Biegli wyliczyli, że gdyby doszło do zapłonu zgromadzonej mieszanki gazowo-powietrznej, wyzwolona energia odpowiadałaby około 90,04 kg trotylu. Nie trzeba było bomby. Nie trzeba było podpalenia. Wystarczyła najmniejsza iskra.
Jak wskazał biegły z zakresu gazownictwa, do tragedii mogło doprowadzić nawet z pozoru banalne zdarzenie, takie jak użycie dzwonka do drzwi. Zagrożony był cały blok
To nie była sytuacja, w której niebezpieczeństwo dotyczyło wyłącznie jednego mieszkania. Budynek jest pięciokondygnacyjnym kompleksem mieszkalnym z dwiema klatkami schodowymi.
Eksplozja mogła zagrozić mieszkańcom sąsiednich lokali, ludziom znajdującym się na klatce schodowej oraz przechodniom. Fala wybuchu mogła również uszkodzić okna budynków znajdujących się w promieniu około 30 metrów. Potencjalnych pokrzywdzonych było więc znacznie więcej niż tylko najbliżsi sąsiedzi.
Zatrzymany i aresztowany
Dariusz P. został zatrzymany 27 marca. Podczas przesłuchania przyznał się do zarzucanego mu czynu. Wyjaśniał, że chciał popełnić samobójstwo, wykorzystując gaz. Prokurator uznał jego wyjaśnienia w większości za wiarygodne. Jednocześnie zakwestionował twierdzenie, że mężczyzna zamierzał później wrócić do mieszkania. Biegli psychiatrzy uznali, że w chwili czynu był poczytalny. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany.
Nawet 10 lat za kratami
W czerwcu 2026 roku Prokuratura Rejonowa w Lubinie skierowała przeciwko 45-latkowi akt oskarżenia. Dariusz P. odpowiada za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Grozi mu od roku do 10 lat więzienia.
45-latek wcześniej nie był karany. Przed aresztowaniem pracował jako ślusarz.
Dodaj komentarz