Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Aleksandra Krzeszewska i Tomasz Górzyński - nowe pokolenie samorządowców. To bedzie ich czas?

LEGNICA/LUBIN.  Przez lata lokalna polityka w Legnicko-Głogowskim Okręgu Miedziowym miała swoich oczywistych liderów. Robert Raczyński w Lubinie. Rafael Rokaszewicz w Głogowie. Robert Kropiwnicki w Legnicy. Do tego politycy, którzy wyszli z regionu do Warszawy - Piotr Borys i Krzysztof Kubów. Ale obok tych nazwisk zaczyna pojawiać się coś nowego. Pokolenie samorządowców, którzy nie musieli najpierw zostać posłami, ministrami czy prezydentami miast, żeby zacząć budować własną rozpoznawalność. W Lubinie jest nim Tomasz Górzyński. W Legnicy - Aleksandra Krzeszewska. Dzieli ich miasto, polityczne otoczenie i doświadczenie. Łączy coś znacznie ważniejszego - bardzo mocna obecność w lokalnym samorządzie i coraz większa umiejętność budowania własnej marki poza tradycyjnymi strukturami politycznymi.

Aleksandra Krzeszewska i Tomasz Górzyński - nowe pokolenie samorządowców. To bedzie ich czas?

Oboje działają dziś w cieniu większych liderów. Górzyński funkcjonuje w obozie Roberta Raczyńskiego. Krzeszewska jest częścią zespołu prezydenta Legnicy Macieja Kupaja. Ale coraz trudniej patrzeć na nich wyłącznie jako na ludzi swoich politycznych przełożonych. Bo oboje zaczynają budować własną pozycję.

Górzyński - jeden z pierwszych, którzy zrozumieli siłę social mediów. Efekt? Od radnego do przewodniczącego rady

W przypadku Tomasza Górzyńskiego warto zacząć od rzeczy, która odróżnia go od dużej części lokalnych samorządowców. Social media. Górzyński stosunkowo wcześnie zrozumiał, że lokalna polityka nie musi być komunikowana wyłącznie przez lokalne portale, konferencje prasowe i oficjalne komunikaty. Może być prowadzona bezpośrednio. Przez telefon mieszkańca. Przez Facebooka. Przez zdjęcie. Film. Relację. Komentarz. Codzienną obecność.

Już w 2020 roku jego aktywność w mediach społecznościowych była wykorzystywana do komunikowania lokalnych inicjatyw. Dziś ten sposób komunikacji jest dla niego jednym z najważniejszych elementów budowania rozpoznawalności. I właśnie dlatego można powiedzieć, że Górzyński był jednym z pierwszych samorządowców w regionie, którzy tak mocno narzucili social media jako element lokalnej polityki. Nie jako dodatek. Jako podstawowe narzędzie kontaktu z mieszkańcami.

Górzyński nie jest jednak wyłącznie politykiem internetu. Jego pozycja wynika również z realnej funkcji w samorządzie. W wyborach w 2024 roku startował z listy KWW Robert Raczyński Dumni z Lubina i uzyskał mandat radnego. Komitet zdobył wówczas 12 z 23 mandatów w Radzie Miejskiej.
Podczas pierwszej sesji nowej kadencji Górzyński został wybrany przewodniczącym Rady Miejskiej w Lubinie. Poparło go aż 20 radnych z wszystkich ugrupowań politycznych. To istotny sygnał. Nie został przewodniczącym tylko dlatego, że był jednym z radnych zwycięskiego komitetu. Dostał bardzo szerokie poparcie całej rady. A stanowisko przewodniczącego daje mu coś więcej niż formalny tytuł. Daje codzienną obecność w centrum lokalnej polityki. To on prowadzi sesje. To do niego trafiają inicjatywy uchwałodawcze. To on reprezentuje radę. To on jest jednym z najważniejszych rozmówców w sprawach dotyczących funkcjonowania miasta.

Ale Górzyński ma jeszcze jedną rzecz - jest człowiekiem Raczyńskiego

I tutaj zaczyna się najciekawsza część tej historii. Bo Górzyński nie jest politykiem funkcjonującym poza obecnym układem Lubina. Wręcz przeciwnie. Jego mandat zdobyty został z listy Roberta Raczyńskiego „Dumni z Lubina”. Jest więc częścią systemu, który od lat dominuje w mieście. To daje mu ogromną przewagę. Ma dostęp do najważniejszego samorządowego zaplecza Lubina. Ma funkcję przewodniczącego rady. Ma doświadczenie. Ma rozpoznawalność. Ma codzienny kontakt z mieszkańcami. Ale jednocześnie stawia przed nim bardzo interesujące pytanie. Czy pozostanie jednym z ludzi Raczyńskiego, czy z czasem zacznie budować własną polityczną pozycję? Bo jedno nie musi wykluczać drugiego.

Dawniej lokalny polityk budował karierę przede wszystkim poprzez struktury. Najpierw partia. Potem rada. Potem stanowisko. Potem urząd. Dzisiaj można robić to równolegle. Górzyński może być człowiekiem obecnego układu, a jednocześnie budować własną relację z mieszkańcami. To bardzo ważna różnica. Bo jeżeli kiedyś przyjdzie moment politycznej zmiany w Lubinie, nie będzie musiał zaczynać od zera. Będzie miał własne nazwisko. Własną rozpoznawalność. Własną społeczność. Własny dorobek. I właśnie dlatego jego aktywność w social mediach może być w przyszłości znacznie ważniejsza, niż wygląda dzisiaj.

Aleksandra Krzeszewska - polityczne odkrycie Legnicy: z aktywistki do gabinetu prezydenta

Jeżeli Górzyński jest przykładem samorządowca, który wyrósł w systemie Raczyńskiego, Aleksandra Krzeszewska jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów nowego pokolenia politycznego w Legnicy. I tutaj różnica wieku jest wręcz symboliczna. Krzeszewska urodziła się w 1998 roku. W 2018 roku została najmłodszą radną w historii Legnicy. W 2024 roku, mając zaledwie 26 lat, została pierwszą zastępczynią prezydenta miasta Macieja Kupaja. To bardzo szybka kariera. Ale jej początki również były mocno lokalne. Nie zaczynała od Warszawy. Nie zaczynała od Sejmu. Nie przyjechała do Legnicy jako polityk z zewnątrz. Budowała swoją pozycję właśnie tutaj.

Krzeszewska wcześniej angażowała się w działalność społeczną i lokalną. Organizowała wydarzenia charytatywne, współpracowała z organizacjami społecznymi i tworzyła projekty związane z promocją Legnicy oraz integracją mieszkańców. W 2018 roku weszła do Rady Miejskiej. W kolejnych latach była coraz bardziej widoczna w legnickim środowisku samorządowym. A po zwycięstwie Macieja Kupaja w wyborach prezydenckich w 2024 roku została jego pierwszą zastępczynią. Dziś odpowiada m.in. za obszary obejmujące oświatę, kulturę, sport, sprawy społeczne, miejskie jednostki pomocy i aktywność lokalną. To ogromny zakres odpowiedzialności. I jednocześnie bardzo dobra przestrzeń do budowania własnej marki.

Krzeszewska jest w cieniu Kupaja - ale to już się zmienia...

Podobnie jak Górzyński, Krzeszewska funkcjonuje dziś w cieniu swojego lidera. Maciej Kupaj jest prezydentem Legnicy. To on jest gospodarzem miasta. To jego nazwisko wygrało wybory. To jego komitet zdobył większość. Ale Krzeszewska znajduje się bardzo blisko centrum decyzyjnego. I co ważne - nie jest wyłącznie urzędniczką. Ma własną historię polityczną. Ma doświadczenie radnej. Ma własne środowisko. Ma własną obecność w internecie. I ma coś, czego nie można kupić stanowiskiem: czas. Jeżeli ma przed sobą jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat aktywności publicznej, jej obecna funkcja może być dopiero początkiem.

Social media dadzą im władzę?
Tutaj Krzeszewska i Górzyński spotykają się najbardziej. Oboje działają w czasach, w których samorządowiec nie musi czekać na publikację lokalnego portalu, aby przekazać mieszkańcom swoją opinię. Może zrobić to sam. Krzeszewska bardzo aktywnie wykorzystuje współczesne kanały komunikacji. Jej profil wskazuje na zainteresowanie m.in. rozwojem miast, samorządem, biznesem i problemami demograficznymi. Co ważne, media społecznościowe stają się dla niej również przestrzenią poruszania tematów ważnych dla młodszych mieszkańców. W 2026 roku była jedną z osób otwierających w Legnicy konferencję dla młodzieży dotyczącą m.in. hejtu, presji społecznej i funkcjonowania w świecie mediów społecznościowych. To pokazuje zmianę sposobu komunikacji. Polityk nie tylko mówi o mieszkańcach. Polityk próbuje być obecny w ich świecie.

Nie są jeszcze liderami. Ale już budują pozycję liderów

To najważniejsze. Nie ma sensu udawać, że Górzyński jest dziś politycznym odpowiednikiem Raczyńskiego. Nie jest. Krzeszewska nie jest odpowiednikiem Kupaja czy Kropiwnickiego. Również nie. Ale właśnie dlatego ich kariery są interesujące. Są na początku drogi. A politykę najlepiej obserwuje się wtedy, kiedy ktoś dopiero buduje swoją pozycję. Górzyński ma dziś bardzo mocną pozycję w Radzie Miejskiej. Krzeszewska jest pierwszą zastępczynią prezydenta Legnicy. Oboje mają dostęp do mieszkańców. Oboje są obecni w social mediach. Oboje są związani z silnymi lokalnymi liderami. I oboje mogą z czasem zacząć zadawać sobie pytanie: co dalej?

Górzyński - następca Raczyńskiego?

To byłoby oczywiście zbyt daleko idące stwierdzenie. Nie ma dziś podstaw, żeby twierdzić, że Górzyński jest przygotowywany do przejęcia Lubina po Raczyńskim. Ale można zadać inne pytanie. Czy ma cechy, które w przyszłości mogą być potrzebne następcy Raczyńskiego? Ma doświadczenie samorządowe. Ma funkcję przewodniczącego rady. Jest związany z obecnym obozem. Zna lokalną politykę. Jest bardzo aktywny komunikacyjnie. I - co szczególnie ważne - ma kontakt z mieszkańcami.

Krzeszewska - następna generacja legnickiej polityki?

W Legnicy sytuacja jest jeszcze ciekawsza. Krzeszewska ma dopiero 28 lat. A już była radną, a następnie została pierwszą zastępczynią prezydenta. To oznacza, że jej polityczna kariera może trwać jeszcze bardzo długo. Jeżeli przez najbliższe lata będzie budowała doświadczenie, własną rozpoznawalność i relacje z mieszkańcami, w perspektywie kolejnych wyborów może być zupełnie inną polityczką niż dziś. I tutaj Kropiwnicki może mieć powód do zadowolenia. Bo jeżeli jego środowisko chce przetrwać więcej niż jedną kadencję, potrzebuje właśnie takich ludzi.
Nie tylko doświadczonych polityków. Potrzebuje nowego pokolenia.

Ich największym kapitałem może być czas

To chyba najważniejsza różnica między nimi a Borysem czy Kubowem. Borys i Kubów bardzo szybko weszli w wielką politykę. Parlament. Warszawa. Rząd. Centrum decyzyjne. Górzyński i Krzeszewska rozwijają się przede wszystkim lokalnie. To oznacza, że ich kariery mogą wyglądać inaczej. Mogą przez kilka lat być samorządowcami. Mogą budować własne nazwiska. Mogą zdobywać doświadczenie. Mogą popełniać błędy, uczyć się i poprawiać. A kiedy za kilka lat pojawi się polityczna próżnia, nie będą musieli dopiero przedstawiać się mieszkańcom. Mieszkańcy będą już ich znali.

Jeszcze kilkanaście lat temu polityk chcący zbudować rozpoznawalność potrzebował telewizji, gazety albo dużej partii. Dziś może zrobić to sam. Górzyński był jednym z pierwszych samorządowców LGOM, którzy bardzo mocno postawili na ten sposób komunikacji. Krzeszewska należy do pokolenia, dla którego jest to już naturalne narzędzie polityki. I tutaj widać bardzo wyraźną zmianę. Stary model: polityk - media - mieszkaniec. Nowy model: polityk → mieszkaniec. Bez pośrednika. Bez konieczności czekania na konferencję. To daje ogromne możliwości, ale również ogromną odpowiedzialność. Każdy wpis może być elementem budowania marki. Każde zdjęcie. Każde spotkanie. Każdy film. Każda reakcja na lokalny problem. Po kilku latach z tych drobnych elementów powstaje coś bardzo cennego. Polityczna rozpoznawalność.

Ale social media mogą być również pułapką. Sama obecność w internecie nie wystarczy. Można mieć tysiące obserwujących i przegrać wybory. Można mieć świetny profil i nie mieć żadnego realnego zaplecza. Dlatego zarówno Górzyński, jak i Krzeszewska muszą połączyć dwie rzeczy. Widoczność z realną polityką. Górzyński ma radę miejską. Krzeszewska ma urząd miasta. To bardzo ważne. Nie są influencerami komentującymi samorząd. Są ludźmi, którzy samorząd współtworzą. I właśnie dlatego ich obecność w internecie może mieć większą wartość niż sama liczba obserwujących.

Dopiero budują swoją historię.

Górzyński może być jednym z ludzi, którzy kiedyś będą musieli odpowiedzieć na pytanie o przyszłość Lubina po Raczyńskim. Krzeszewska może być jedną z osób, które za kilka lat zaczną odpowiadać na pytanie o przyszłość Legnicy po obecnym pokoleniu. Nie wiadomo, czy oboje wykorzystają tę szansę. Nie wiadomo, czy ich drogi polityczne pójdą dalej w górę. Nie wiadomo nawet, czy za kilka lat nadal będą w tych samych obozach. Ale jedno jest już widoczne.

Pokolenie, które nie chce czekać na swoją kolej. Pokolenie, które od początku rozumie znaczenie bezpośredniej komunikacji. Pokolenie, które potrafi jednocześnie siedzieć przy samorządowym stole i budować własną społeczność w telefonach mieszkańców. I dlatego Górzyński oraz Krzeszewska mogą być dziś jeszcze politykami drugiego szeregu. Ale jeżeli utrzymają tempo rozwoju swoich karier, za kilka lat mogą już nie pytać, kto jest liderem ich miasta. Mogą być jednymi z tych, którzy sami będą o tym decydować.

Dodaj komentarz

Wyślij