Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Dolnośląska KO wywiesza białą flagę? Jaros ma coraz większy problem. Kłodzko, Pilchowice, Borys i miliony dla powodzian

LEGNICA.  Czy dolnośląska Koalicja Obywatelska zaczyna tracić polityczną kontrolę nad regionem? W ostatnich miesiącach przez struktury kierowane przez Michała Jarosa przetaczają się kolejne kryzysy. Afera kłodzka,  Pilchowice, bunt radnego Sejmiku Marcina Borysa, a teraz potężna afera wokół pieniędzy dla powodzian. W tle są miliony złotych, partyjne konflikty i pytania o odpowiedzialność ludzi związanych z KO.

Jeszcze kilka miesięcy temu Michał Jaros mógł mówić o umocnieniu swojej pozycji. W marcu ponownie został szefem dolnośląskiej KO, pokonując Monikę Wielichowską różnicą zaledwie sześciu głosów. Wynik pokazał jednak również, jak mocno podzielone są regionalne struktury partii. Dziś sytuacja wygląda dla Jarosa znacznie mniej komfortowo.

Dolnośląska KO wywiesza białą flagę? Jaros ma coraz większy problem. Kłodzko, Pilchowice, Borys i miliony dla powodzian

Tzw. afera kłodzka otwiera listę spektaklarnych porażek dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej . Nie jako zarzut wobec Moniki Wielichowskiej o popełnienie przestępstwa, lecz jako polityczny problem związany z jej znajomością i fotografiami z Kamilą L., byłą działaczką PO, która została skazana na 6,5 roku więzienia. Jej mąż Przemysław L. otrzymał karę 25 lat więzienia.

Wielichowska wydała oświadczenie, w którym zaprzeczyła, by łączyły ją z Kamilą L. prywatne lub zawodowe relacje, i podkreślała, że kobieta nie była pracownikiem ani współpracownikiem jej biura. Sprawa stała się jednak na tyle politycznie głośna, że KO miała rekomendować swoim politykom przemilczanie tematu, a PiS wystąpił później o odwołanie Wielichowskiej z funkcji wicemarszałkini Sejmu.

Pilchowice i katastrofa ekologiczna

Jednym z najpoważniejszych problemów stała się sprawa zapory Pilchowice. Po pracach prowadzonych na obiekcie doszło do katastrofy ekologicznej na Bobrze i masowego śnięcia ryb. Kontrola wykazała m.in. brak właściwego nadzoru specjalistów od ochrony przyrody oraz niewstrzymanie zrzutu wody mimo zaleceń ichtiologów. Urzędnicy zawiadomili prokuraturę.

Politycznie sprawa jest dla KO szczególnie niewygodna, bo dotyczy jednego z najbardziej wrażliwych tematów na Dolnym Śląsku – bezpieczeństwa przeciwpowodziowego i ochrony środowiska.

Potem Marcin Borys mówi „dość”

W lipcu z KO odszedł Marcin Borys, radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Nie zrobił tego po cichu. Ogłosił przejście do Bezpartyjnych Samorządowców Marka Wocha. Borys wskazywał na konflikt z prezydentem Legnicy Maciejem Kupajem oraz posłem Robertem Kropiwnickim. Mówił wprost o politycznej zemście i krytykował partyjność. KO odpowiadała, że od dłuższego czasu spodziewała się jego odejścia.

Dla Jarosa to kolejny problem: jeden z radnych wybranych z listy KO opuszcza klub i przechodzi do politycznego obozu, który współpracuje z PiS.

A teraz bomba z pieniędzmi dla powodzian

Największy polityczny cios przyszedł jednak 10 sierpnia.

Według ustaleń medialnych trzy firmy z Dziwiszowa otrzymały z programu pomocy powodziowej Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego około 4,5 mln zł. Wśród beneficjentów znalazła się firma męża Anny Konieczyńskiej – wiceprezes KARR i działaczki KO. Firma otrzymała 200 tys. zł. Sprawę kontroluje CBA, a prokuratura w Jeleniej Górze rozpoczęła czynności sprawdzające.

Co zrobił Jaros?

Tym razem zareagował zdecydowanie. Poinformował, że Anna Konieczyńska została zawieszona w prawach członka KO i ma stanąć przed sądem koleżeńskim. Jednocześnie zapowiedział, że sprawa będzie wyjaśniana także przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

To ważne, bo Jaros nie może już powiedzieć, że problemu nie ma. Problem stał się na tyle poważny, że partia sama podjęła wobec swojej działaczki działania dyscyplinarne.

Czy Jaros wywiesza białą flagę? Jeszcze nie. Ale politycznie sytuacja wygląda coraz gorzej.

Pilchowice – pytania o odpowiedzialność za katastrofę ekologiczną.

Borys – utrata własnego radnego i otwarty konflikt wewnątrz dolnośląskiego obozu władzy.

Powodzianie – sprawa milionów złotych, kontrola CBA, działania prokuratury i zawieszona działaczka KO.

Do tego dochodzi marcowa wojna o przywództwo w samej KO, zakończona zwycięstwem Jarosa różnicą zaledwie kilku głosów i sugestiami o konieczności powtórki wyborów... Jaros ma więc dziś podwójny problem. Musi nie tylko bronić politycznego zaplecza KO przed opozycją, ale również pilnować, by kolejne sprawy nie rozsadzały partii od środka.

I właśnie dlatego pytanie o „białą flagę” nie jest już wyłącznie polityczną złośliwością.

Czy dolnośląska KO zaczyna tracić inicjatywę?

Opozycja z pewnością będzie chciała przedstawić te wydarzenia jako jeden obraz: partia, która po zdobyciu władzy zaczyna mieć problemy z własnymi ludźmi, kontrolą nad strukturami i odpowiedzialnością za decyzje podejmowane na Dolnym Śląsku.

Jaros może jeszcze odwrócić ten trend. Musi jednak zrobić coś, czego politycy zazwyczaj nie lubią najbardziej – nie tylko reagować na kolejne kryzysy, ale przejąć nad nimi polityczną kontrolę. Bo jeśli za chwilę pojawi się kolejna sprawa, pytanie nie będzie już brzmiało: „co się dzieje w dolnośląskiej KO?”. 

Nie chodzi już tylko o kolejne kryzysy wizerunkowe. Problemem Michała Jarosa może być odpływ ludzi. Jeśli działacze KO zamiast wzmacniać własną partię zaczynają szukać miejsca w Lewicy, Bezpartyjnych Samorządowcach czy PSL, to dla regionalnego lidera jest to sygnał alarmowy.

Co ciekawe, PSL już raz pokazał na Dolnym Śląsku, że potrafi przejąć inicjatywę kosztem KO. W 2024 r. to Paweł Gancarz z PSL został marszałkiem województwa, mimo że KO miała największy klub. Wówczas Bezpartyjni Samorządowcy i PSL utworzyli wspólny klub.

Czy aktualne będzie pytanie: : „Kto jeszcze odejdzie i jaka będzie następna afera?”

Dodaj komentarz

Wyślij