Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Gdy Polska wspomina ofiary Wołynia, Legnica zaprasza na... potańcówkę. Czy naprawdę nie dało się wybrać innej daty?

LEGNICA. Są daty, które w historii narodu znaczą więcej niż wszystkie festyny, koncerty i miejskie imprezy razem wzięte. Do takich należy 11 lipca – Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej. To właśnie tego dnia przypada rocznica Krwawej Niedzieli – kulminacji Rzezi Wołyńskiej, podczas której zamordowano tysiące bezbronnych Polaków.

W całej Polsce odbywają się uroczystości państwowe, samorządowe i kościelne. W wielu miejscowościach opuszczane są flagi, składane kwiaty, zapalane znicze i odczytywane nazwiska pomordowanych. W piątek 10 lipca, w sobotę, 11 lipca, przedstawiciele samorządów, parlamentarzyści i mieszkańcy składają kwiaty pod pomnikami ofiar Rzezi Wołyńskiej. Padają słowa o pamięci, szacunku i obowiązku pielęgnowania historycznej prawdy. Kilkanaście godzin później w regionie odbywają się jednak wydarzenia rozrywkowe organizowane lub współorganizowane przez samorządy. Potańcówka w Legnicy, Bitwa DJ-ów w Legnickim Polu i Szanty w Kunicach. Trudno oprzeć się wrażeniu, że samorządy próbują pogodzić dwie rzeczywistości. Rano oddają hołd ofiarom jednej z największych tragedii w historii Polski, a wieczorem zapraszają mieszkańców do wspólnej zabawy.

Gdy Polska wspomina ofiary Wołynia, Legnica zaprasza na... potańcówkę. Czy naprawdę nie dało się wybrać innej daty?

Tymczasem w Legnicy, w samym centrum miasta, od godziny 18.00 zaplanowano Retro Party – miejską potańcówkę przy fontannie Neptuna. To element wakacyjnego cyklu „Legnickie Lato”, organizowanego przez Legnickie Centrum Kultury. Na uczestników czeka muzyka lat 20., 30. i 40., pokazy taneczne oraz wspólna zabawa do godziny 22.00.  

Nie chodzi o to, że mieszkańcy nie powinni się bawić.

Nie chodzi również o krytykę samego pomysłu organizowania letnich potańcówek. Wręcz przeciwnie – pierwsze wydarzenia cyklu cieszyły się dużym zainteresowaniem i mają ożywiać centrum miasta. Harmonogram pokazuje jednak, że kolejne imprezy odbywają się praktycznie w każdą sobotę lipca i sierpnia.

Dlatego nasuwa się jedno zasadnicze pytanie: Czy naprawdę nie można było przenieść właśnie tej jednej potańcówki na inny termin?

Legnica ma szczególny obowiązek pamięci

Dolny Śląsk po II wojnie światowej stał się domem dla dziesiątek tysięcy Polaków wypędzonych z Kresów Wschodnich. Wśród mieszkańców Legnicy i okolic do dziś żyją rodziny, których bliscy zostali zamordowani na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej albo musieli uciekać ze swoich rodzinnych stron.

To właśnie oni współtworzyli powojenną Legnicę. Dlatego pamięć o tamtych wydarzeniach nie jest tutaj abstrakcyjną lekcją historii. Jest częścią rodzinnych wspomnień wielu mieszkańców regionu.

Przypadek czy brak wyobraźni?

Możliwe, że termin został ustalony wiele miesięcy temu i nikt nie zwrócił uwagi na jego symbolikę.

Jeżeli tak było, to również rodzi pytania o sposób planowania miejskich wydarzeń.

Czy podczas tworzenia kalendarza imprez uwzględnia się najważniejsze święta państwowe i dni pamięci?

Czy ktokolwiek zastanowił się, jak odbiorą tę decyzję rodziny kresowe?

Czy organizatorzy rozważali choćby minutę ciszy, zmianę godziny rozpoczęcia albo przeniesienie wydarzenia na 18 lipca, kiedy i tak zaplanowano kolejną potańcówkę?

Wyobraźmy sobie inną sytuację...

Czy ktokolwiek zaakceptowałby miejską dyskotekę 1 sierpnia w godzinie "W"?

Czy koncert taneczny w centrum miasta 1 września nie wywołałby powszechnej krytyki?

Najprawdopodobniej nie.

Dlaczego więc w przypadku 11 lipca podobna wrażliwość nie zawsze jest oczywista?

Portal pyta publicznie zarówno Urząd Miasta w Legnicy, jak i Legnickie Centrum Kultury:

czy przy planowaniu wydarzeń brano pod uwagę fakt, że 11 lipca jest Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu,
czy rozważano zmianę terminu imprezy,
czy władze miasta dostrzegają, że data wydarzenia może zostać odebrana przez część mieszkańców jako niefortunna,
oraz czy planowane jest jakiekolwiek upamiętnienie ofiar tego dnia.

Nie o zakaz zabawy chodzi

Ten tekst nie jest apelem o odwoływanie imprez ani odbieranie mieszkańcom prawa do letniej rozrywki. Jest pytaniem o wrażliwość samorządu i o to, czy pamięć historyczna powinna mieć swoje miejsce również w kalendarzu miejskich wydarzeń. Bo są dni, w których warto zastanowić się, czy głośna muzyka i taniec nie powinny ustąpić miejsca refleksji.

Zwłaszcza wtedy, gdy wspominamy ofiary jednej z najtragiczniejszych kart w historii narodu polskiego. Legnica ma prawo organizować wydarzenia kulturalne. Mieszkańcy mają prawo się bawić. Ale mieszkańcy mają również prawo oczekiwać, że władze miasta będą pamiętać, jakie znaczenie niesie ze sobą data 11 lipca.

Dodaj komentarz

Wyślij