Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Dom niczym z koszmaru

LEGNICA. Zastraszane, niedożywione dziecko pod opieką ojca po narkotykach. Legniccy policjanci interweniowali w jednym z mieszkań w Legnicy po tym, jak otrzymali zgłoszenie, że "w tym domu dziecku może dziać się krzywda".

Dom niczym z koszmaru

Gdy mundurowi weszli z interwencją do mieszkania aż trudno było oddychać. W małym pomieszczeniu, które służyło za kuchnię, salon i sypialnię było aż czarno od dymu papierosowego. Lodówka świeciła pustkami, a butelka na mleko dla dziecka wręcz obrośnięta była brudem. W tym koszmarnym domu było niespełna 3,5 letnie dziecko.

- Dziecko wieku 3 lat i 4 miesięcy nadal było pampersowane, nie miało właściwego wyżywienia, pozostawało w złych warunkach. W miejscu zamieszkania przebywał ojciec pod wpływem środków odurzających razem z kolegą. Pomieszczenie było bardzo zadymione, ponieważ palono w nim papierosy. W międzyczasie wróciła do domu matka dziecka, która również była pod wpływem środków odurzających - mówi Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Na miejsce wezwano pracownika MOPS. Dziecko przekazano do Pogotowia Opiekuńczego, a następnie- za zgodą sędziego rodzinnego - do rodziny zastępczej.
Okazało się, że mężczyzna naraził na niebezpieczeństwo nie tylko swoje dziecko, ale i kilkanaście innych osób mieszkających w tej samej kamienicy.

- Mężczyzna dokonał ingerencji w urządzenie pomiarowe instalacji gazowej, w taki sposób, by nie naliczał się pobór gazu, ale też ta ingerencja mogła doprowadzić - zgodnie z opinią gazowniczą- do rozszczelnienia instalacji i do wybuchu gazu. To zagrażało życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, bo istniało zagrożenie dla całej kamienicy- dodaje Liliana Łukasiewicz.

Mężczyzna został zatrzymany i doprowadzony do prokuratury. Tu usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa w postaci wybuchu gazu i znęcania się nad dzieckiem.

- Zadawanie bólu i cierpienia polegało głównie na znęcaniu się psychicznym poprzez krzyczenie, zastraszanie i grożenie dziecku. Obrażeń u dziecka nie stwierdzono, natomiast można mówić o znęcaniu fizycznym, bo dziecko nie było właściwie odżywione i nie sprawowano nad nim właściwej opieki. Elementem znęcania było i to, że ojciec sprawował opiekę nad dzieckiem będąc pod wpływem środków odurzających - wyjaśnia rzeczniczka prokuratury.

Mężczyźnie grozić może kara do 8 lat więzienia. Prokurator zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze: zakaz zbliżania się do dziecka i jego matki, a także nakaz opuszczenia mieszkania na 3 miesiące i dozór policyjny.

Matka dziecka nie usłyszała dotąd zarzutów. Trwają czynności, które mają przynieść odpowiedź, czy są ku temu podstawy.

Dodaj komentarz

Wyślij