IPN w akcji. Wstyd i kompromitacja radnych Koalicji Obywatelskiej w Legnicy
LEGNICA. Podczas protestu przeciwko wizycie Roberta Bąkiewicza w Legnicy pojawiły się osoby trzymające transparenty zestawiające symbole nazistowskie ze skrótami Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Jeden z takich plakatów trzymała nauczycielka i wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Legnicy Bogumiła WSZELAKA. Portal lca.pl sprawą zainteresował Instytut Pamięci Narodowej. Ten zawiadomił o sprawie prokuraturę.
Przyjazd Roberta BĄKIEWICZA do Legnicy wywołał prawdziwa histerie w damskiej części klubu radnych Koalicji Obywatelskiej. Histeria przyniosła niespodziewany efekt. Pod lokalem, w którym odbywało się spotkanie pojawiło się ok. 30 protestujących, a w "Magnolii" Rotę z Bąkiewiczem odśpiewało ponad 400 osób.
Podczas chodnikowego protestu wykorzystano plakaty porównujące Armię Krajową i Narodowe Siły Zbrojne do nazizmu – zestawienie dobrze znane z propagandy PRL.
W pierwszej linii protestujących stały m.in. legnickie radne Koalicji Obywatelskiej – prowadzące demonstrację: Katarzyna Odrowska i Radosława Janowska-Lascar oraz Bogumiła Wszelaka, wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Legnicy i… nauczycielka w jednej z legnickich szkół podstawowych.
Podczas manifestacji eksponowano transparent z hasłem „Z faszyzmu Polskę oczyścimy”, na którym zestawiono symbole nazistowskie – m.in. NSDAP, SS i swastykę – ze skrótami AK i NSZ. Taki plakat trzymała między innymi radna Bogumiła Wszelaka.
Portal LCA.pl o sprawie poinformował IPN i...
"...że zestawienie polskich ugrupowań politycznych z okresu międzywojennego oraz polskich formacji zbrojnych walczących z okupantem niemieckim i sowieckim podczas II wojny światowej ze zbrodniczymi formacjami niemieckiego państwa totalitarnego musi budzić stanowczy sprzeciw. W opinii Instytutu Pamięci Narodowej nie jest to tylko zaprzeczenie oczywistym faktom historycznym ale również złamanie obowiązującego w Polsce prawa. W związku z powyższym
Instytut Pamięci Narodowej skieruje, na podstawie art. 133 kk, który stanowi, że „Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”, do Prokuratury Okręgowej w Legnicy zawiadomienie o możliwości popełnienie przestępstwa znieważenia Narodu lub Rzeczpospolitej Polskiej" - poinformował media dr Rafał Kościański rzecznik prasowy - dyrektor Biura Rzecznika Prasowego Instytutu Pamięci Narodowej.
Pokrętna linia obrony...
Niestety organizatorki chodnikowego protestu zamiast uderzyć się w pierś i przeprosić Polaków i Legniczan zaczęły "ustalać" linię obrony... Tych plakatów było wiele, pozowali z nimi, a tłumaczenie że ktoś im dał to bardzo cienka linia obrony.
Katarzyna ODROWSKA na swoim profilu napisała...
"Ktoś wyciągnął i opublikował plakat, który ktoś inny przyniósł na demonstrację. Jak się okazało plakat był jakąś archiwalną grafiką plakatu z lat 40tych, pojawiły się na nim literki/skrót AK i NSZ. Bardzo małymi literkami. Dla mnie widoczny był przekaz – duże hasło - Z FASZYZMU POLSKĘ OCZYŚCIMY.
Nikt w trakcie demonstracji tych małych literek po prostu nie zauważył. Nikt też nie zgłosił. NIKT Z ORGANIZATORÓW TEGO PLAKATU NIE PRZYNIÓSŁ.
To nie był nasz plakat, ktoś go po prostu przyniósł. Być może ktoś miał w tym interes. Podejrzewamy prowokację ze strony środowisk skrajnej prawicy, która przez całą demonstrację nas prowokowała, albo po prostu był to zwyczajny brak wiedzy. Może osoba, która ten plakat przyniosła zrobiła to z niewiedzy. Nie w złej wierze.
W prowokację lub niewiedzę NIKT nie uwierzy
Odrowska dostała wsparcie Marcina Łysuńca, wykładowcy Uniwersytetu Wrocławskiego: "AK' na grafice z miotłą nie oznacza wcale Armii Krajowej tylko Arbaitskammer - niemiecką organizację, która zapewniała gospodarce III Rzeszy dopływ robotników przymusowych - albo instytucję Amstkomissar, czyli komisarza obwodowego. W każdym razie odnosi się do faszystowskiego aparatu represji."
LEGNICA "ZACHWYCA"
Wizyta Bąkiewicza w Legnicy najpierw spowodowała erupcję hejtu inspirowanego przez radne Rady Miejskiej pod adresem Joanny Śliwińskiej-Łokaj, który komercyjnie udostępniła swój lokal na organizację spotkania.
"Joanna Śliwińska-Łokaj jest wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej Legnicy. Naszym zdaniem funkcja ta zobowiązuje ją do zachowań godnych, a do takich z pewnością nie należy zapraszanie do naszego miasta tak niebezpiecznego i hańbiącego honor naszego miasta człowieka, jak Robert Bąkiewicz, nawet jeżeli spotkanie ma się odbyć w lokalu, którego pani radna jest właścicielką" - pisała na swoim profilu Katarzyna ODROWSKA 18 lutego br.
I tego zachowania GODNEGO zabrakło paniom radnym z drużyny Macieja KUPAJA. Kodeks Etyczny radnego (do zapoznania się na stronie Urzędu Miasta) w przypadku Odrowskiej, Wszelakiej i Janowska-Lascar najwidoczniej nie OBOWIĄZUJE.
Co zrobi gospodarz miasta Maciej KUPAJ? Potępi, pochwali, nagrodzi? A może uzna, że to po prostu świetna reklama i promocja Legnicy... Nie tylko naszym zdaniem dla tych radnych nie powinno być miejsca w legnickiej Radzie Miasta...
Łyk bolesnej historii
Przypomnijmy, że wspomniane plakaty to nic innego jak nawiązanie do prymitywnej komunistycznej propagandy z czasów wczesnego PRL-u przedstawiającej skrajnie prostacki i schematyczny obraz świata. Poczesne miejsce zajmował plakat "Z faszyzmu Polskę oczyścimy" przedstawiający miotłę wymiatającą symbole tego wszystkiego, co pod pojęciem faszyzmu rozumieli stalinowscy propagandyści, a więc godło III Rzeszy, flagę ze swastyką, runiczny znak SS, plakietkę NSDAP oraz symboliczne litery AK (Armia Krajowa), OZON (sanacyjny Obóz Zjednoczenia Narodowego), NSZ (Narodowe Siły Zbrojne), ND (Narodowa Demokracja), Miecz Chrobrego, postać kułaka.
Takie plakaty miały zohydzić pamięć o Armii Krajowej i przekonać społeczeństwo, że wyzwolicielami Polski spod okupacji niemieckiej są żołnierze „ludowego” Wojska Polskiego walczący u boku Armii Czerwonej, Armia Krajowa zaś, która podlega rządowi w Londynie, utrudnia im to zadanie, stojąc „z bronią u nogi”.
Wielka szkoda, że radne z Koalicji Obywatelskiej w swojej histerii nie odrobiły lekcji historii... Wielka szkoda...
Dodaj komentarz