Bolków, Chocianów, Chojnów, Gaworzyce, Głogów, Grębocice, Jawor, Krotoszyce, Kunice, Legnica, Legnickie Pole, Lubin, Męcinka, Miłkowice, Mściwojów, Paszowice, Pielgrzymka, Polkowice, Prochowice, Przemków, Radwanice, Rudna, Ruja, Ścinawa, Wądroże Wielkie, Zagrodno, Złotoryja

Łukasz Horbatowski - następca Rokaszewicza czy polityk na Warszawę?

GŁOGÓW. W Głogowie układ polityczny przez ostatnie lata był wyjątkowo stabilny. Rafael Rokaszewicz - prezydent miasta, polityk Lewicy. Łukasz Horbatowski - poseł Koalicji Obywatelskiej, wcześniej wieloletni samorządowiec. Dwa różne środowiska polityczne, dwa różne szyldy, a mimo to wspólny interes.

I właśnie ta współpraca może zdecydować o tym, jak będzie wyglądał Głogów po zakończeniu obecnej kadencji. Bo Rokaszewicz ma przed sobą ostatnią kadencję. A Horbatowski coraz mocniej wyrasta na jednego z najważniejszych polityków miasta. Pytanie brzmi więc nie tylko, kto dziś rządzi Głogowem. Znacznie ciekawsze jest: kto będzie rządził Głogowem po Rokaszewiczu? Czy "poranna wizyta" agentów CBA w domu posła może zmienić jego pomysł na Głogów?

Łukasz Horbatowski - następca Rokaszewicza czy polityk na Warszawę?

Rokaszewicz zbudował pozycję, której nie da się łatwo podważyć

Rafael Rokaszewicz jest jednym z najbardziej doświadczonych lokalnych polityków w LGOM. Prezydentem Głogowa został po raz pierwszy w 2014 roku. W 2024 roku mieszkańcy ponownie zdecydowali się mu zaufać - wygrał już w pierwszej turze, zdobywając 13 284 głosy, czyli 62,60 proc. To wynik, który pokazuje skalę jego lokalnej pozycji. Co ważne, Rokaszewicz startował z własnego komitetu. Nie musiał korzystać z logo Lewicy jako głównego paliwa kampanii. Tak jak Raczyński w Lubinie, przez lata zbudował własną rozpoznawalność. Różnica jest jednak zasadnicza. Raczyński przez lata tworzył system mocno skupiony wokół własnego środowiska. Rokaszewicz zbudował natomiast model oparty również na umiejętności współpracy z innymi środowiskami politycznymi. Najlepszym przykładem jest właśnie Koalicja Obywatelska.

Rokaszewicz i Horbatowski - różne partie, wspólny interes

Ich współpraca nie zaczęła się wczoraj. Już w 2024 roku obaj politycy publicznie zapowiadali kontynuację koalicji KWW Rafaela Rokaszewicza i KO w mieście oraz powiecie. Rokaszewicz mówił wówczas o dotychczasowej współpracy trwającej od dwóch kadencji, a Horbatowski podkreślał, że wspólnym celem będzie wykorzystanie możliwości, jakie daje współpraca miasta, powiatu, województwa i rządu. To bardzo charakterystyczne dla Głogowa. Tutaj lokalna polityka potrafi być bardziej pragmatyczna niż polityka ogólnopolska. W Warszawie Lewica i KO potrafią się spierać. W Głogowie można znaleźć wspólny język. Bo mieszkańców interesuje przede wszystkim to, czy powstanie obwodnica, jak działa szpital, jakie będą inwestycje, co stanie się z komunikacją, jak rozwijać miasto i jak wykorzystać potencjał KGHM. Nie zawsze to, kto siedzi po której stronie politycznej barykady.

I właśnie dlatego Horbatowski jest dziś tak interesujący. Nie jest politykiem, który pojawił się w Głogowie dopiero wraz z mandatem poselskim. Jego polityczna kariera zaczęła się od samorządu. Przez lata był związany z Kotlą, gdzie pełnił funkcję wójta. Zna więc lokalną politykę od strony, której wielu parlamentarzystów nigdy nie poznało. Wie, jak wygląda codzienna praca samorządowca. Wie, jak rozmawiać z mieszkańcami. Wie, jak budować lokalne zaplecze. A dziś ma jeszcze coś więcej. Mandat poselski i dostęp do Warszawy. To połączenie może być niezwykle ważne w kontekście przyszłości Głogowa.

Horbatowski coraz mocniejszy także w Warszawie

Jego pozycja nie ogranicza się już do lokalnego podwórka. Horbatowski jest aktywnym parlamentarzystą, a w Sejmie uczestniczy m.in. w pracach dotyczących gospodarki i samorządu. W 2026 roku występował jako zastępca przewodniczącego Komisji Gospodarki i Rozwoju, a także pracował w podkomisji zajmującej się finansami i ustrojem samorządu terytorialnego. To daje mu dostęp do dwóch światów. Warszawy i Głogowa. I właśnie dlatego przed Horbatowskim może pojawić się bardzo trudna decyzja. Bo można iść jedną z dwóch dróg. Pierwsza to dalsza kariera parlamentarna. Druga - powrót do samorządu i próba przejęcia Głogowa.

Warszawa czy Głogów?

To może być jedna z najważniejszych decyzji politycznych w całym LGOM przed kolejnymi wyborami samorządowymi. Horbatowski może zrobić to, co robili Piotr Borys i Krzysztof Kubów. Czyli rozwijać karierę ogólnopolską. Zostać w Warszawie. Budować pozycję w partii. Zdobywać kolejne stanowiska. Rozwijać kontakty. I traktować Głogów jako swój polityczny okręg. Ale może też zrobić coś zupełnie innego. Może uznać, że większą wartość ma dla niego własne miasto niż kolejny szczebel kariery parlamentarnej. I wtedy wszystko zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.

Horbatowski może być pierwszym z tej generacji, który wybierze samorząd. To byłaby bardzo ciekawa zmiana. Borys wyszedł z Lubina do Warszawy. Kubów również. Obaj poznali krajową politykę z bliska. Ich polityczna aktywność siłą rzeczy została więc podporządkowana także ogólnopolskim rozgrywkom. Horbatowski ma możliwość podjęcia innej decyzji. Może powiedzieć: „Mam już Warszawę. Teraz chcę mieć swoje miasto.”
I właśnie dlatego jego przyszłość będzie tak ciekawa. Bo prezydentura Głogowa daje coś, czego mandat poselski nie daje. Daje realną władzę nad miastem. Budżet. Inwestycje. Spółki. Urząd. Relacje z mieszkańcami. Możliwość budowania własnego zespołu. I - co najważniejsze - możliwość pozostawienia po sobie konkretnego śladu.

Rokaszewicz nie będzie mógł rządzić wiecznie

To nie jest kwestia politycznej oceny. To matematyka obecnych przepisów. Rokaszewicz został wybrany po raz pierwszy w 2014 roku, a w 2024 roku rozpoczął kolejną kadencję. Oznacza to, że w kolejnych wyborach samorządowych nie będzie już mógł ubiegać się o ponowny wybór na prezydenta miasta. A więc Głogów już dziś powinien myśleć o sukcesji. Tylko że w polityce sukcesja nie zaczyna się w dniu ogłoszenia kandydata. Zaczyna się kilka lat wcześniej. Od relacji. Od współpracy. Od budowania zaufania. Od sprawdzania, czy potencjalny następca jest w stanie wygrać wybory. I tutaj Horbatowski ma bardzo mocną pozycję wyjściową.

Bo Horbatowski i Rokaszewicz już ze sobą współpracują

To być może najważniejszy element całej układanki. Horbatowski nie musi dziś budować relacji z Rokaszewiczem od zera. Oni już współpracują. Wspólnie występowali w sprawach ważnych dla miasta i powiatu. W maju 2025 roku obaj pojawili się wspólnie przed głogowskim ratuszem wraz ze starostą Michałem Wnukiem. Wspólnie prezentowali stanowisko w sprawie lokalnej inicjatywy referendalnej dotyczącej migracji. Horbatowski mówił wówczas wprost, że występują razem, ponieważ ich przekaz jest taki sam. To może wydawać się drobiazgiem. Politycznie jednak drobiazgiem nie jest. Bo mieszkańcy widzą dwóch polityków działających razem. A kiedy za kilka lat jeden z nich przestanie móc kandydować, drugi nie będzie dla mieszkańców człowiekiem znikąd.

Czy Rokaszewicz może wskazać swojego następcę?

To również bardzo ciekawe pytanie. Nie wiadomo, kogo Rafael Rokaszewicz widziałby w roli swojego następcy. Nie ma dziś podstaw, by twierdzić, że takim kandydatem będzie Horbatowski. Ale trudno nie zauważyć, że politycznie może istnieć między nimi naturalna przestrzeń do współpracy. Rokaszewicz ma własny elektorat. Horbatowski ma własne struktury KO. Rokaszewicz ma doświadczenie samorządowe. Horbatowski zna samorząd i ma dostęp do Warszawy. Rokaszewicz ma markę lokalną. Horbatowski może ją w przyszłości próbować przejąć lub przynajmniej częściowo na niej zbudować. To może stworzyć jeden z najciekawszych scenariuszy sukcesji w całym LGOM.

Nie musi być wojny

I to jest być może najbardziej interesujące. W polityce bardzo często zakłada się, że następca musi najpierw pokonać poprzednika. W Głogowie może być inaczej. Rokaszewicz może spokojnie dokończyć swoją kadencję. Horbatowski może w tym czasie budować swoją pozycję. Obaj mogą współpracować. A kiedy przyjdzie czas wyborów - jeden może zakończyć karierę samorządową, a drugi spróbować wejść w jego miejsce. Bez wielkiej wojny. Bez rozbijania obecnego układu. Bez wielkiego konfliktu. Oczywiście to tylko jeden ze scenariuszy. Ale politycznie jest bardzo logiczny.

Głogów ma jeszcze jeden ogromny argument - obwodnicę

W najbliższych latach jednym z najważniejszych tematów będzie infrastruktura. W lutym 2026 roku podpisano umowę na budowę obwodnicy Głogowa wraz z przeprawą mostową przez Odrę. Według informacji przedstawianych przez władze miasta inwestycja ma zostać zrealizowana do końca 2028 roku. To może być inwestycja, która zmieni polityczną opowieść o mieście. Jeżeli zostanie ukończona przed kolejnymi wyborami, ktoś będzie musiał powiedzieć mieszkańcom: „To my doprowadziliśmy do jej realizacji.” A polityka samorządowa właśnie z takich historii żyje. Kto będzie mógł przypisać sobie sukces? Rokaszewicz? Horbatowski? Rząd? Parlamentarzyści? Odpowiedź zapewne będzie bardziej skomplikowana. Ale każdy polityk będzie chciał mieć w tej historii swój rozdział.

Horbatowski ma więc jeszcze jedną przewagę. Jeżeli pozostanie w Warszawie, będzie jednym z wielu parlamentarzystów. Jeżeli zdecyduje się na Głogów, może zostać gospodarzem miasta. A to ogromna różnica. Poseł ma wpływ. Prezydent podejmuje decyzje. Poseł może zabiegać o inwestycję. Prezydent musi ją później realizować. Poseł może organizować konferencję. Prezydent musi tłumaczyć mieszkańcom, dlaczego droga jest remontowana, ile kosztuje i kiedy będzie gotowa. To znacznie trudniejsza polityka. Ale też znacznie bardziej satysfakcjonująca dla kogoś, kto chce zbudować własną markę.

Głogów może stać się najważniejszym testem Horbatowskiego

Jeżeli zostanie w Warszawie, jego kariera będzie oceniana przez pryzmat tego, jak mocno zaznaczy się w polityce krajowej. Jeżeli wybierze Głogów, będzie oceniany przez zupełnie inne kryteria. Czy wygra wybory? Czy utrzyma koalicję? Czy poradzi sobie z budżetem? Czy poprawi infrastrukturę? Czy będzie potrafił współpracować z KGHM? Czy zachowa dobre relacje z województwem? Czy mieszkańcy uznają go za swojego człowieka? To zupełnie inna polityka.

Ale Głogów nie jest jeszcze „Horbatowskiego”. I tutaj trzeba postawić bardzo wyraźną granicę. Nie ma dziś podstaw, aby twierdzić, że Horbatowski podjął decyzję o starcie na prezydenta Głogowa.
Nie wiadomo również, kto ostatecznie będzie kandydatem KO. Nie wiadomo, czy Rokaszewicz poprze konkretną osobę. Nie wiadomo, czy w ogóle dojdzie do scenariusza, w którym Horbatowski porzuci Sejm. Ale właśnie dlatego ten temat jest interesujący. Bo decyzja jeszcze nie zapadła. A w polityce najciekawsze są właśnie momenty, kiedy możliwe są różne scenariusze.

Trzecia opcja - Horbatowski buduje następcę
Jest jeszcze jeden wariant. Horbatowski może nie chcieć być prezydentem. Może zostać w Warszawie i jednocześnie pomóc zbudować kandydata KO, który przejmie Głogów po Rokaszewiczu. To byłoby rozwiązanie bardziej zbliżone do modelu Kropiwnickiego. Nie trzeba samemu siedzieć w gabinecie prezydenta. Można mieć wpływ poprzez ludzi. Wtedy pytanie brzmiałoby: czy Horbatowski chce być gospodarzem Głogowa, czy człowiekiem, który gospodarza pomoże wybrać? To dwie zupełnie różne role.

Łukasz Horbatowski jest dziś w bardzo komfortowej, ale jednocześnie bardzo trudnej sytuacji. Ma mandat poselski. Ma dostęp do Warszawy. Ma lokalne zaplecze. Ma doświadczenie samorządowe. Ma relację z obecnym prezydentem. Ma coraz mocniejszą pozycję w lokalnej KO. I ma przed sobą kilka lat, żeby zdecydować, co chce z tym wszystkim zrobić. Może zostać politykiem krajowym. Może wrócić do samorządu. Może zbudować własnego następcę. Może próbować zrobić jedno i drugie. Ale jedno wydaje się pewne.

Głogów będzie potrzebował nowego prezydenta. I im bliżej końca kadencji Rafaela Rokaszewicza, tym głośniejsze będzie pytanie: czy Łukasz Horbatowski będzie chciał założyć jego buty? Jeżeli tak się stanie, może to być jedna z najważniejszych zmian politycznych w całym Legnicko-Głogowskim Okręgu Miedziowym. Bo Horbatowski ma możliwość wyboru innej drogi. Może nie iść dalej z Głogowa do Warszawy. Może zrobić odwrotnie - wrócić z Warszawy do Głogowa. I dopiero wtedy okaże się, czy jest politykiem, który chce reprezentować swój region w stolicy, czy politykiem, który chce przede wszystkim rządzić swoim miastem.

Dodaj komentarz

Wyślij