Marszałek P.Gancarz i zarząd bez absolutorium. Bo Koalicja Obywatelska przez 8 godzin liczyła szable...
DOLNY ŚLĄSK. Nie za bardzo Koalicji Obywatelskiej wyszło liczenie szabel przed przejęciem pełni władzy w Sejmiku Dolnego Śląska. Okazało się, że 16 mandatów to zdecydowanie za mało aby myśleć o personalnej rewolucji. Plan wymiany M.Jędrachowicza za J.Rabczenko czy wprowadzenie trzeciego członka zarządu ( M.Łapiński za N.Gołąb- przyp.red.) po 8 godzinach sejmikowej komedii spalił na panewce... Marszałek Paweł Gancarz ( PSL) od początku podkreślał, że nie widzi powodów, by zmieniać skład zarządu województwa, który został wybrany w 2023 roku. W jego skład, oprócz marszałka z PSL, wchodzi także dwóch przedstawicieli KO – Wojciech Bochnak i Jarosław Rabczenko, Natalia Gołąb startująca z listy Trzeciej Drogi i Michał Rado z Bezpartyjnych Samorządowców.
Po ponad 8 godzinach tzw. absolutoryjnej sesji Sejmiku radny Mateusz Jędrachowicz, prawa ręka Michała Jarosa zgłosił wniosek o ogłoszenie przerwy w obradach Sejmiku do 20 maja do godziny 15.00. Zmęczenie "nic nie robieniem" radnych Sejmiku było tak wielkie, że "ZA" wnioskiem zagłosowało 29 radnych a PRZECIW było tylko 5.. Co ciekwe wcześniejsze wnioski o przerwy w obradach Sejmiku były remisowe ( 17:17 czy 16:15). Monika Włodarczyk, przewodnicząca Klubu Koalicji Obywatelskiej w Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, powiedziała, że podczas przerw sesji radni dogadywali i docierali stanowiska. - Jednym z najważniejszych tematów do omówienia było znalezienie reprezentacji dla największego klubu w sejmiku w odbiciu do zarządu, a zatem rozmawialiśmy głównie o zmianie w zarządzie województwa dolnośląskiego - dodała Włodarczyk.
Koalicja Obywatelska ma w Sejmiku 16 mandatów. Bez głosów PSL i Bezpartyjnych Samorządowców, nie będzie w stanie zmienić Zarządu.. Ci ostatni nie kwapią się z poparciem zmian w zarządzie na warunkach KO. Posiadanie trzech członków zarządu przez KO może oznaczać wielką rewolucję personalną w spółka podległych Marszałkowi Dolnego Śląska.
Dzień wcześniej podczas rozmów w Warszawie próby wywierania nacisków na Pawła GANCARZA aby dał sobie spokój z Bezpartyjnymi Samorządowcami i zdecydowanie częściej się... KOalicyjnie uśmiechał spełzły na niczym. I było to widać podczas środowych obrad Sejmiku. Cały czas widać było, że marszałek ze swoim klubem Polskie Stronnictwo Ludowe i Bezpartyjni Samorządowcy oraz członek zarządu Natalia Gołąb głosują inaczej niż radni z KO.
- Systuacja jest patowa - mówi jeden z radnych Sejmiku. - Patowa i wstydliwa dla Koalicji Obywatelskiej bo mając zdecydowaną przewagę w Sejmiku nie potrafili procedury udzielienia wotum zufania i absolotutorium zarządowi Województwa. To zdecydowany obciach. A na dogadanie się nie zanosi się nawet 20 maja. KO obstaje przy trzecim swoim członku zarządu a tego tak naprawdę nie chce ani klub BS/PSL, ani PiS ani tzw, niezaleźni w większości radni. Moim zdaniem KO przez te trzy tygodnie będzie działal dwufrontowo: z jednej strony spróbują kogoś "kupić" chociaż to mało realne albo liczą, że centralnie premier Donald TUSK poprzez Władysława Kosiniaka-Kamysza nakłoni P.Gancarza do bycia elastycznycm wobec żądań KO .Marszałkiem.
Wszystko wskazuje an to, że po sukcesie w wrocławskim Ratuszu( wymiana wiceprezydentów wg. żądania Michała Jarosa) - w przypadku Sejmiku Jaros dostał po nosie...
Dodaj komentarz