Damian Karcz wrócił i znów zrobił awans!
PĘCŁAW. Gwardia Białołęka ponownie zagra w legnickiej klasie okręgowej. Klub z gminy Pęcław wywalczył awans po skutecznie rozegranych barażach i wraca na ten szczebel rozgrywkowy po trzech sezonach przerwy. Ostatni raz białołęczanie rywalizowali w klasie okręgowej w sezonie 2022/2023. Dzisiejszy sukces nie jest jednak dziełem przypadku – to efekt wieloletniej pracy, konsekwencji w działaniu oraz ludzi, którzy od lat budują klubowy projekt niemal od podstaw.
Choć tegoroczny awans jest bez wątpienia jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich miesięcy w lokalnym futbolu, historia drogi Gwardii do klasy okręgowej zaczęła się znacznie wcześniej. Fundamenty pod obecny sukces były tworzone już wiele lat temu – zarówno na boisku, jak i poza nim. Klub rozwijał się stopniowo, często w trudnych warunkach, ale z jasno wyznaczonym celem: stworzyć w Białołęce drużynę zdolną do rywalizacji na wyższym poziomie, a jednocześnie oprzeć jej funkcjonowanie na lokalnej społeczności i szkoleniu młodzieży.
Pierwszy awans i wielka mobilizacja wokół stadionu
Gdy Gwardia po raz pierwszy wywalczyła awans do klasy okręgowej w 2019 roku, szybko okazało się, że sam sukces sportowy to dopiero początek wyzwań. Aby klub mógł przystąpić do rozgrywek na tym poziomie, konieczne było przeprowadzenie szeregu prac dostosowujących obiekt w Białołęce do obowiązujących wymogów licencyjnych.
W krótkim czasie trzeba było wykonać wiele niezbędnych poprawek. Na obiekcie powstało m.in. ogrodzenie wewnętrzne, pojawiły się również ławki, dzięki którym udało się spełnić wymogi dotyczące liczby miejsc siedzących dla kibiców. To nie były inwestycje realizowane z rozmachem i dużym zapleczem finansowym. Wręcz przeciwnie – w Białołęce wiele rzeczy tworzono szybko, skromnie, ale przede wszystkim skutecznie. Najważniejsze było to, by klub mógł godnie wejść na wyższy poziom rozgrywkowy i przygotować się do nowych wyzwań.
Klub, który postawił na szkolenie
Równolegle z dostosowywaniem infrastruktury Gwardia mocno postawiła na szkolenie dzieci i młodzieży. To był jeden z najważniejszych kierunków rozwoju klubu i – jak pokazuje dzisiejsza sytuacja – decyzja, która do dziś przynosi wymierne efekty. W Białołęce od lat budowano nie tylko pierwszy zespół, ale również zaplecze, które miało dawać klubowi stabilność i sportową tożsamość.
Dzięki temu, mimo skromnego budżetu, Gwardia jest dziś w stanie konstruować zespół zdolny do skutecznej walki o awans. Tegoroczne baraże były tego najlepszym dowodem. Drużyna z Białołęki nie pozostawiła złudzeń Mewie Kunice – rywalowi dysponującemu zdecydowanie większymi środkami finansowymi, choć również mocno stawiającemu na szkolenie. Tym większa jest wartość sukcesu Gwardii, która pokazała, że dobrze poukładany klub, konsekwencja i zaangażowanie mogą skutecznie rywalizować z większymi budżetami.
Bez wsparcia gminy byłoby znacznie trudniej
Ważnym elementem rozwoju Gwardii było również wsparcie ze strony samorządu. W czasie, gdy klub po raz pierwszy szykował się do gry w klasie okręgowej, istotną rolę odegrał ówczesny wójt gminy Pęcław, Artur Jurkowski. Mimo ograniczonych możliwości finansowych gmina wsparła starania klubu i pomogła w realizacji najpilniejszych potrzeb związanych z infrastrukturą.
To właśnie dzięki przekazanym środkom udało się zakupić m.in. materiał potrzebny do wykonania ogrodzenia. Reszta była już dziełem ludzi Gwardii – działaczy i osób związanych z klubem, którzy własnymi rękami wykonali prace niezbędne do spełnienia wymogów. To przykład, że nawet przy niewielkim budżecie można zrobić wiele, jeśli zamiast narzekać po prostu bierze się sprawy w swoje ręce. W Białołęce właśnie tak to wyglądało – była potrzeba, więc były też zakasane rękawy i konkretne działanie.
Dwa awanse, jedno nazwisko
Oba awanse Gwardii do klasy okręgowej łączy jedna postać – Damian Karcz. Gdy klub po raz pierwszy wywalczył promocję na ten szczebel rozgrywkowy, to właśnie on pełnił funkcję prezesa. W styczniu 2022 roku zrezygnował z tego stanowiska. Z nieoficjalnych informacji wynikało, że decyzja była związana z budową domu i rosnącymi obowiązkami prywatnymi. Co ciekawe, dom powstawał w bezpośrednim sąsiedztwie boiska, a więc klub i tak pozostawał w jego codziennym otoczeniu.
Pół roku po jego odejściu Gwardia spadła z klasy okręgowej. W lipcu 2024 roku Damian Karcz wrócił jednak na stanowisko prezesa i już po dwóch latach klub ponownie świętuje awans. Trudno więc nie dostrzec zależności między jego obecnością a największymi sukcesami sportowymi Gwardii ostatnich lat. Śmiało można powiedzieć, że jest jedną z kluczowych postaci w historii klubu i jednym z głównych architektów obu awansów.
Powrót, który ma być czymś więcej niż tylko epizodem
Poprzedni pobyt Gwardii Białołęka w klasie okręgowej trwał trzy sezony. Teraz klub wraca bogatszy o doświadczenia, mocniejszy organizacyjnie i z większą świadomością tego, jak funkcjonować na wyższym poziomie rozgrywkowym. W Białołęce wiedzą już, z czym wiąże się gra w okręgówce, jakie wymagania trzeba spełnić i jak przygotować klub do takiego wyzwania.
Jedno jest pewne – Gwardia nie trafia do legnickiej klasy okręgowej przypadkiem. Za tym awansem stoi historia ludzi, którzy przez lata krok po kroku budowali klub, inwestowali w infrastrukturę, szkolenie i pierwszy zespół, często działając bardziej sercem niż portfelem. Dlatego dziś w Białołęce można mówić nie tylko o sukcesie sportowym, ale też o sukcesie całego środowiska.
A patrząc na zaangażowanie prezesa, determinację ludzi związanych z klubem i atmosferę wokół Gwardii, można przypuszczać, że beniaminek z gminy Pęcław w nowym sezonie łatwo skóry nie sprzeda.

Dodaj komentarz